To ostatni dzwonek, aby nasz rząd zaczął przygotowywać projekty kolejowe. Inaczej Polska może stracić ogromne pieniądze, które w latach 2015-2020 UE chce przeznaczyć na ten cel. Sławomir Nowak na razie tylko mówi o wielkich planach inwestycyjnych. To "mówienie" - zresztą nie tylko ministra transportu - trwa już co najmniej pięć lat. Problem w tym, że nic z niego nie wynika.

REKLAMA

Aby mieć pewność, że dziesiątki miliardów euro, które UE chce przeznaczyć na projekty kolejowe nie przepadną, polski rząd powinien już wziąć się do pracy. Bo - jak wiadomo - samo planowanie zajmuje na kolei nie miesiące, a lata.

Sama ocena oddziaływania na środowisko bardzo często trwa rok, a realizacja tych projektów będzie musiała rozpocząć się na początku nowej perspektywy finansowej, czyli na przełomie 2014 -2015 roku - mówi ekspert od funduszy Jerzy Kwieciński.

W nowej perspektywie Unia Europejska może też uruchomić nowy program - Łącząc Europę. To miałby być dodatkowy worek z pieniędzmi, które w dużej mierze zostałyby przeznaczone na kolej. Jestem przekonany, że tam będą finansowane projekty już przygotowane, a my takich projektów nie mamy - komentuje Kwieciński.

O to, kiedy takie projekty zostaną przygotowane, dziennikarze RMF FM pytali ministra transportu. W tym roku, najdalej do września przedstawimy założenia do nowej perspektywy. Chcę, żebyśmy wreszcie myśleli o sieci. Musimy zbudować odpowiednią sieć drogową i kolejową, komplementarną względem siebie, aby ten system transportowy był zintegrowany. Najpóźniej we wrześniu 2012 roku pokażemy projekty. Czyli to, co będziemy budowali, wielkie inwestycje - przekonuje Sławomir Nowak.

Problem w tym, że poprzednicy Sławomira Nowaka też mówili o wielkich inwestycjach, ale nic z tego nie wyszło. Poza tym - przynajmniej na razie - wykorzystanie unijnych funduszy idzie nam słabo. W ramach bieżącej perspektywy mamy projekty, które pozwolą nam wykorzystać jedną trzecią środków. Bruksela do tej pory wypłaciła nam 1 procent całej sumy.

Sprawa budzi kontrowersje

Postawa polskiego rządu może budzić kontrowersje, zwłaszcza po ostatniej katastrofie kolejowej. W sobotę wieczorem w pobliżu Szczekocin k. Zawiercia - na zjeździe z Centralnej Magistrali Kolejowej w kierunku Krakowa - zderzyły się czołowo pociągi TLK "Brzechwa" z Przemyśla do Warszawy Wschodniej i Interregio "Jan Matejko" relacji Warszawa Wsch. - Kraków Główny. Pociąg Warszawa-Kraków wjechał na tor, po którym z naprzeciwka poruszał się pociąg Przemyśl-Warszawa. Oba składy miały razem 11 wagonów. Zginęło 16 osób, a 57 zostało rannych. Zobacz specjalny raport dotyczący katastrofy