"To jest PiSinflacja. Pamiętajmy, jeszcze maj, czerwiec, więc 14 - 15 jest niestety realne, możliwe - co jest bardzo złą wiadomością, bo to oznacza, że realnie dwie pensje, nawet więcej Polakom nikną na to, że zjada je inflacja" mówiła wiceprzewdonicząca klubu KO w "Siedem pytań o siódmej siedem!". Bogdan Zalewski na otwarcie czwartkowego, porannego programu w internetowym radiu RMF24 zapytał też o tegoroczny egzamin dojrzałości z matematyki. "No akurat z matematyki stres wynosił raczej zero. Natomiast z polskiego był dużo większy, ponieważ zdarzało mi się popełniać błędy ortograficzne" przyznała posłanka KO.

REKLAMA


Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio

Inflacja w czerwcu 15 procent? "Jest realnie możliwe" - K. Lubnauer w "7 pytań o 7:07"

Funkcja sejmowa? Wiceprzewodnicząca Klubu Koalicji Obywatelskiej. Pytania związane wyłącznie z liczbami. Jedną z nich jest 34. Dlaczego jest tak istotna dla posłanki?

Bogdan Zalewski: Dużo cyfr i liczb, a będzie jeszcze więcej informacji liczbowych. Bo dzisiaj królowa nauk na maturze. Matematyka i matematyczka w naszym programie. Witamy autorkę pracy naukowej "Twierdzenia graniczne w teorii prawdopodobieństwa kwantowego", dr nauk matematycznych - Katarzyna Lubnauer. Witamy serdecznie.

Katarzyna Lubnauer: Dzień dobry państwu, dzień dobry maturzystom, którzy już wstają żeby zdawać maturę.

Pani doktor, a przy okazji posłanka, wiceprzewodnicząca klubu Koalicji Obywatelskiej. Ale o tym potem. Proszę pani. Pytanie pierwsze o liczbę 34. Z czym się pani obecnie kojarzy?

Kojarzy mi się z tym, że 34 lata temu dokładnie zdawałam swoją maturę. Maturę z polskiego, z matematyki, z języka angielskiego i jeszcze kilku przedmiotów ustnie, bo tych przedmiotów było wtedy trochę więcej.

Widzę tutaj taki tweet, bardzo sentymentalny - "matura piękny czas, chociaż wtedy wydawał mi się niesamowicie stresujący". Pytanie drugie o poziom pani stresu na maturze z matematyki w skali od 1 do 10.

No akurat z matematyki stres wynosił raczej zero. Natomiast z polskiego był dużo większy, ponieważ zdarzało mi się popełniać błędy ortograficzne. A za naszych czasów błędy ortograficzne dyskryminowały. Dwa albo trzy błędy ortograficzne oznaczały, że się nie zdaje matury.

Ale to była pozytywna dyskryminacja? Jednak mimo wszystko?

W tej chwili jest dużo większa tolerancja. Nie mówiąc już o tym, że są pewne orzeczenia z ortografii i w związku z tym, część osób zwolnionych z tych błędów, można powiedzieć ortograficznych. Natomiast za naszych czasów można było nie zdać matury z powodu błędów ortograficznych i to było dla mnie stresujące, bo mi się zdarzało popełniać te błędy. Natomiast matematyka nie była stresująca. Wiedziałam, że nie tylko będę w stanie rozwiązać wszystkie zadania, ale że prawdopodobnie będę musiała pomóc trochę innym kolegom, ponieważ to były takie czasy, w których nie było takich obostrzeń dotyczących możliwości pomocy komuś.

Pani poseł, pani doktor pytanie trzecie przez TRZ o liczby. 290 tysięcy osób przystąpi dzisiaj do obowiązkowego egzaminu pisemnego z matematyki. Pani specjalizacja to rachunek prawdopodobieństwa. Proszę nam tak szybko obliczyć w głowie jakie jest prawdopodobieństwo, że zdadzą wszyscy?

Niestety bliskie zera. Zwykle nie zdaje około 20 procent tej matematyki. Mam nadzieję i oczywiście trzymam kciuki, żeby w tym roku było to mniej. A jeżeli byśmy zeszli do takiego poziomu jak na przykład z polskiego, gdzie nie zdaje tylko około 7 - 5 procent, to byłoby super. Natomiast naprawdę, tę maturę można potem jeszcze zdać na poprawkowym i nie jest to koniec życia, niezależnie od wyniku. Będzie jeszcze wiele ważnych egzaminów w życiu każdego młodego człowieka. Trzymam kciuki i będzie dobrze. Jeżeli ktoś się przygotowywał, chyba matematyka nie jest naprawdę aż tak trudna.

Pytanie czwarty o poprawkę. Rada Polityki Pieniężnej ma dzisiaj podjąć decyzję dotyczącą stóp procentowych. O ile je podniesie, prawdopodobnie?

Prawdopodobnie o 100, czyli o 1 punkt procentowy, co oznacza, że będziemy mieli znowu wyższe wszystkie raty kredytów złotówkowych o kilkaset złotych. Szczerze mówiąc, niespecjalnie wiem czemu ma to służyć. Taka polityka podwyższania stóp miała sens wtedy, kiedy trzeba było na samym początku zdławiać tę inflację. Natomiast w tej chwili trzeba przede wszystkim ściągnąć oszczędności z rynku. Dlatego ja nie rozumiem, dlaczego banki nie dają jeszcze depozytów. Dlaczego nie ma wskazań dla banków państwowych, żeby depozyty były wyższe, żeby Polacy chcieli trzymać oszczędności, a nie wydawać je na konsumpcję.

Będziemy o to pytać, żeby wszyscy to zrozumieli o co chodzi z tą polityką. Kolejny test na trafność pani prognozy, pani mówi o inflacji. Pytanie piąte, o szczytową wartość inflacji w Polsce. Proszę przypomnieć naszym słuchaczom jaka była w kwietniu?

Była 12,3. To jest taka wstępna informacja. Pan prezes przewidywał, że maksimum będzie w czerwcu. Przewidywał to wtedy, kiedy mówił o tym w styczniu i wtedy mówił, że to maksimum będzie 8,3. My już wiemy, że wtedy w styczniu nawet się pomylił bo było 9,2.

A jak pani przewiduje najwyższą inflację w tym roku?

Nawet może być około 15 w czerwcu. Dlatego pamiętajmy, jeszcze maj, czerwiec, więc 14 - 15 jest niestety realne możliwe - co jest bardzo złą wiadomością, bo to oznacza, że realnie dwie pensje, nawet więcej Polakom nikną na to, że zjada je inflacja.

Amerykanom też kurczą się portfele. Wczoraj FED też tutaj podniósł stopy.

Mimo wszystko mają dużo niższą inflację niż w Polsce. Zresztą inflacja w krajach strefy euro też jest sporo niższa. Problem polega na tym, że my już weszliśmy we wszystkie te kryzysy - takie jak pandemia - z własną inflacją. Tą inflacją, na którą zapracował rząd PiSu z panem Glapińskim, bo wtedy nie pracowali nad tą inflacją.

Mamy własną inflację, jest się czym szczycić.

Niespecjalnie. Paweł Borys powiedział, że do października jeszcze można by było panować nad inflacją. No więc sam przyznał, że październik - przypomnę to było znacznie przed wojną - w związku z tym trudno było mówić, że ta inflacja ma cokolwiek wspólnego wtedy z Putinem. Zresztą 9,2 w styczniu też nie można było zrzucić na wojnę.

Czyli to nie jest "Putinflacja".

To jest "PiSinflacja".

Pytanie szóste, związane z Pani pracą w sejmowej Komisji Edukacji Nauki i Młodzieży, już bez neologizmów. Sejm zdecydował o podwyżce wynagrodzeń dla nauczycieli o 4,4 procent. O ile ma zostać zwiększona subwencja oświatowa?

Właśnie nie dużo - 1,6 miliarda złotych. Natomiast zauważmy jedną rzecz, że podwyżki nauczycieli mają być 4,4 procent, a inflacja w zeszłym roku była około 8. W tym roku mówimy o rekordzie w wysokości 15 procent. W związku z tym bardzo wielu nauczycieli, bardzo słusznie traktuje, że to jest jakiś ochłap, a nie podwyżka.

Pani nawet obliczyła jaka jest wartość prestiżu według Prawa i Sprawiedliwości.

Oni liczą prestiż zawodu nauczyciela na jedną trzecią inflacji - to dosyć słabo. Bardzo osłabła wartość tego prestiżu.

To może takie pytanie szóste: O ile chciał nauczycielom podnieść wynagrodzenia Senat zdominowany przez opozycję?

20 procent. Taka sama propozycja jest w ogóle w Koalicji Obywatelskiej dla sfery budżetowej. Uważamy, że w sytuacji, w której mamy tak wysoką inflację, to akurat ta grupa ludzi, którzy pracują po to, żeby działało państwo, ci ludzie, którzy działają w pomocy społecznej, którzy działają w urzędach, edukacji, służbie zdrowia, powinni otrzymać podwyżkę, która umożliwi im przynajmniej gonienie zeszłorocznej i tegorocznej inflacji.

Czyli subwencja zwiększona nie o miliard siedemset milionów, w zaokrągleniu, tylko o?

Prawdopodobnie byłoby to około sześciu miliardów. Natomiast pamiętajmy, to nie jest od 1 stycznia jeszcze, ponieważ PiS proponuje też od 1 maja. Natomiast pamiętajmy o jednej rzeczy, że my jesteśmy w sytuacji, w której ludziom, którzy pracują, trzeba godnie płacić. Mam wrażenie, że PiS ma na to zupełnie inną receptę. Uważa, że trzeba pomagać tylko tym, których on wybiera jako swoich wyborców.

Mówi pani o recepcie, ale to łatwo tak przepisać receptę, a skąd wziąć lek? Mówię o pieniądzach.

Niestety inflacja oznacza dla nas wszystkich większe koszty życia, a co za tym idzie dużo większe podatki, które płacimy w postaci VAT-u. Wszystko co kupujemy, co jest droższe to się nazywa podatek inflacyjny i z tego podatku inflacyjnego będzie około 30 miliardów złotych w tym roku dla budżetu państwa.


No tak, rzeczywiście inflacja to rodzaj podatku. Pytanie siódme i ostatnie o pani imię. Katarzyna jest trzecim co do popularności imieniem żeńskim w Polsce, po Annie i Marii. Proszę podać ile osób w naszym kraju nosiło w 2019 roku imię Katarzyna?

Nie mam zielonego pojęcia, ale jeżeli to mogę uzupełnić, to mam na drugie Anna właśnie. Zatem jestem Katarzyna Anna.

Na samym szczycie jest pani, na podium. Proszę pani 609 tys. 363 Katarzyny zanotowano w Polsce w 2019 roku.

Dużo. Pozdrawiam wszystkie Katarzyny, część z nas miała nie tak dawno imieniny. Ponieważ ja miałam 30 kwietnia imieniny, w związku z tym pozdrawiam wszystkie Katarzyny.

9 maja będą kolejne. Bardzo pani dziękuję.

Wszystkim maturzystom powodzenia dzisiaj na matematyce.






"7 pytań o 07:07" - tylko w RMF24!