Podaj swoje imię, nazwisko, kraj zamieszkania i grupę krwi; jeżeli będzie zgodna to kupimy od ciebie nerkę – taka propozycja pojawia się w zakamuflowanej formie na jednej z polskojęzycznych stron internetowych. Prokuratura w Gorzowie Wielkopolskim podjęła dziś decyzję o rozpoczęciu śledztwa w tej sprawie.

REKLAMA

Prokuratorzy na początku mieli wątpliwości; po dokładnym obejrzeniu jednak strony doszli do wniosku, że nie można wykluczyć, że służy ona właśnie do handlu narządami ludzkimi. To w Polsce rzadka sytuacja, ale jak powiedział reporterowi RMF Krzysztof Pijarowski, który złożył doniesienie o popełnieniu przestępstwa, mechanizm jest bardzo prosty.

Na podstawie elektronicznej ankiety dopasowuje się dawcę i biorcę nerki. Następnie taka osoba dostaje np. bilet do Tel Awiwu; tam jest pobierana nerka; dostaje za to pieniądze i wraca do Polski - mówi Pijarowski. Jest to oczywiście zabronione i karalne. Teraz gorzowska prokuratura musi sprawdzić i ewentualnie udowodnić, że za pomocą strony były zawierane tego typu transakcje.