"Myślę, że można mówić o próbach zastraszenia" – tak zastępca rzecznika Prawa i Sprawiedliwości Radosław Fogiel skomentował głośną wypowiedź senator Platformy Obywatelskiej Jerzego Fedorowicza. Polityk stwierdził m.in., że gdyby ktoś z senatorów opozycji przeszedł na stronę PiS, “będzie obłożony anatemą do trzech pokoleń”.

REKLAMA

Jerzy Fedorowicz pytany był w piątek przez dziennikarzy, czy ktoś z senatorów opozycji może przejść na stronę PiS, aby zapewnić partii Jarosława Kaczyńskiego większość w tej izbie. Człowiek, który w tym momencie, w którym taka ważna rzecz się stała w polskiej polityce nagle zmieni front i odejdzie od ludzi, którzy na niego głosowali, będzie obłożony anatemą do trzech pokoleń, to jest pewne - zauważył senator PO. Jeżeli ktoś ma odwagę taką, żeby zaryzykować swoje życie, swoich dzieci i wnuków, to proszę bardzo. Ja takiego człowieka wśród ludzi wybranych przeciwko dzisiejszej władzy nie znam - podkreślił.

Zastępca rzecznika prasowego Prawa i Sprawiedliwości Radosław Fogiel zapytany przez PAP o tę wypowiedź podkreślił, że jest to pewna nowość na scenie politycznej - jeśli chodzi o język polityczny. Mam nadzieję, że pan senator się tylko zagalopował, bo wypowiedzi, w których używa się sformułowań, że ktoś miałby obawiać się o życie nie tylko swoje, ale (też) swoich dzieci i wnuków są bardzo niepokojące i budzą bardzo złe skojarzenia. Myślę, że są niedopuszczalne w dyskursie politycznym i w przestrzeni publicznej - ocenił. Oczekiwalibyśmy oczywiście wycofania się z tych słów. Chyba, że to są jakieś nowe standardy w Platformie Obywatelskiej, które już sugerowałyby jednak organizację innego typu niż partia polityczna - dodał Fogiel.

Dopytywany, czemu te słowa miały służyć i czy były przestrogą dla senatorów opozycji wicerzecznik PiS odparł, że "w tej formule przestroga to bardzo delikatne słowo".

W wyborach do Senatu Prawo i Sprawiedliwość zdobyło 48 mandatów, Koalicja Obywatelska - 43, Polskie Stronnictwo Ludowe 3, a Sojusz Lewicy Demokratycznej - 2. Jest też czwórka senatorów, którzy zdobyli mandaty startując z własnych komitetów.