System eWUŚ działa już poprawnie - poinformował rzecznik NFZ Andrzej Troszyński. Około godziny ósmej informatyczną bazę ubezpieczonych sparaliżowała awaria. Wieczorem czeka nas jednak kolejna przerwa w pracy systemu - tyle że tym razem zaplanowana.

REKLAMA

NFZ zapowiedział przed południem, a więc mniej więcej trzy godziny po pojawieniu się problemów, że uruchomiona zostanie awaryjna wersja systemu eWUŚ. W pierwszej chwili po usunięciu awarii Fundusz nie był jednak w stanie wskazać, czy działający system to właśnie wersja awaryjna, czy też usterkę już naprawiono.

Nie był to zresztą pierwszy dzisiaj przypadek, kiedy NFZ nie potrafił odpowiedzieć precyzyjnie na pytanie o awarię. Wcześniej urzędnicy nie byli w stanie podać, kiedy przychodnie i szpitale odzyskają dostęp do bazy ubezpieczonych. Dopytujący o to w centrali NFZ-etu reporter RMF FM Piotr Glinkowski usłyszał jedynie enigmatyczne: Jeszcze dziś. Tajemnicą jest również przyczyna usterki. Wiadomo jedynie, że system przestał odpowiadać.

Wieczorem czeka nas kolejna przerwa w pracy eWUŚ. Była jednak planowana, a NFZ informował o niej na swojej stronie internetowej. Powodem przerwy są prace konserwacyjne, a system może być niedostępny między 18 a 21.

Co robić, jeśli chcemy iść do lekarza, a eWUŚ nie działa?

Pacjent, który zamierza wybrać się do lekarza w sytuacji, kiedy system eWUŚ nie działa, musi mieć ze sobą książeczkę lub inny dokument potwierdzający ubezpieczenie albo druk RMUA. Jeżeli pracodawca nie zdąży wystawić mu druku, a pacjent nie ma innych dokumentów, może napisać oświadczenie, że jest ubezpieczony.

Nasz reporter Kuba Kaługa sprawdził w szpitalu na gdańskiej Zaspie, czy konieczność wypisania specjalnych oświadczeń sprawiła pacjentom kłopot. I jak się okazało, niektórzy nie byli na to przygotowani. Był kłopot, bo akurat nie wziąłem dowodu osobistego syna. Na szczęście jest telefonia komórkowa, więc można było szybko to załatwić. Przecież to jest jakaś paranoja! Takie rzeczy powinno się załatwiać w góra trzy minuty - mówił naszemu reporterowi mężczyzna, który przyjechał do placówki z niepełnosprawnym synem.

NFZ szkolił czy nie?

W czasie awarii Kuba Kaługa odwiedził również sopocką przychodnię, której pracownicy twierdzili, że NFZ nie przekazał wcześniej informacji, jak postępować w takiej sytuacji. Nic takiego nam nie wiadomo, nie było żadnych wytycznych - mówiła naszemu reporterowi rejestratorka z przychodni.

Na te zarzuty NFZ zareagował ze zdziwieniem. Po pierwsze dlatego, że - jak twierdził rzecznik Funduszu - od października do stycznia przeprowadzono ponad 300 szkoleń dla pracowników przychodni. Jednym z omawianych zagadnień miało być właśnie zachowanie w przypadku awarii systemu.

Po drugie znowelizowana w ubiegłym roku ustawa o świadczeniach opieki zdrowotnej precyzuje, co trzeba zrobić, gdy z systemu nie można skorzystać. Rozwiązaniem mają być, według przepisów, oświadczenia wypisywane przez pacjentów.