Autorzy książki „SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii” stawiają tezę, że Lech Wałęsa w latach 70. był tajnym współpracownikiem SB o pseudonimie „Bolek”, w latach 80. był figurantem, a w latach 90. jako prezydent czyścił zawartość swoich teczek. Czy w całej tej historii są słabe ognia, które mogłyby świadczyć na korzyść legendarnego przywódcy „Solidarności”?

REKLAMA

Zobacz również:

Brak podpisania zobowiązania do współpracy i brak pokwitowań odbioru pieniędzy to słabe ogniwa, które widać na pierwszy rzut oka - mówi reporter RMF FM Konrad Piasecki, który czytał już książkę historyków IPN. Tajny współpracownik Służby Bezpieczeństwa, który nie podpisuje zobowiązania, to na poziomie robotnika, jakim był wtedy Wałęsa, rzecz niespotykana. Oczywiście fakt przetrzebienia teczki „Bolka” może dać najprostszą odpowiedź na pytanie, co się stało z tymi dokumentami.

Druga z kluczowych zagadek wiąże się z operacją fałszowania dowodów współpracy Wałęsy, jaką SB podjęła w 1982 r. Podrabiane dokumenty na Wałęsę miały skonfliktować opozycję i zagrodzić mu drogę do Pokojowej Nagrody Nobla. Po co fałszowano, jeśli miano bogatą i kompletną teczkę współpracy „Bolka”? Można spekulować i stawiać hipotezy. Niewątpliwie tę zagadkę historycy Instytutu Pamięci Narodowej, dowodzący agenturalnej przeszłości Wałęsy, powinni jakoś rozwiązać.