Co zrobiono w Polsce, aby uniezależnić się od rosyjskiego monopolu energetycznego? Przykład Petrovalu, który wstrzymał dostawy ropy dla PKN Orlen pokazuje, że same słowa nie wystarczą.

REKLAMA

Była szansa, której nie wykorzystaliśmy; ropa ze złóż kaspijskich miała płynąć rurociągiem Odessa-Brody, a potem zbudowanym na terenie polski odcinkiem do Płocka. Przegraliśmy jednak i ukraińskim rurociągiem płynie rosyjska ropa. Czy będziemy mieć drugą szansę?

Prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko zapalił nam zielone światło. Podczas wizyty w Moskwie powiedział, że choć teraz z rurociągu korzystają rosyjskie firmy to niewykluczone, że w przyszłości ropa popłynie także do Polski: Uważamy że to tymczasowe porozumienie, ono obecnie odpowiada interesom Ukrainy, jednak jeśli jutro te interesy się zmienią, to będziemy wykorzystywać rurociąg zgodnie z pierwotnym przeznaczeniem.

Tylko czy Polska złapie tę szansę na zrobienie dobrego interesu? Ukraińcy nie zbudują za nas na pewno rurociągu do Płocka, a my przez lata zamiast budować składaliśmy obietnice. Rurociąg Odessa-Brody przez dwa lata stał niewykorzystany, więc Ukraińcy mają do nas pretensje i słusznie – mówi Andrzej Szczęśniak, ekspert rynku paliwowego. Mają zatrzymać rosyjską ropę i czekać aż my coś zrobimy znowu? A po polskiej stronie nie ma żadnych działań. Temat Patrovalu przy ostatnim zablokowaniu dostaw do Orlenu, w ogóle nie został poruszony - dodaje Szczęśniak.

Wołodymyr Saprykin, analityk z kijowskiego Centrum Razumkowa, przekonuje jednak, że zawarta na trzy lata umowa z Rosjanami nie jest przez samych Rosjan realizowana: Są sygnały, że Rosja nie zabezpieczy pełnego przesyłu ropy, że będzie to 4-5 milionów ton. To narusza umowy i w zasadzie moglibyśmy od niej odstąpić.

Szansa więc istnieje pod jednym warunkiem, że w Polsce w końcu ktoś coś zacznie robić poza składaniem deklaracji.