Gdyby manualny system poboru opłat na autostradach został zastąpiony przez elektroniczny, to budżet państwa mógłby zaoszczędzić nawet 15 mld zł do 2025 r - szacują eksperci. Resort infrastruktury i rozwoju prowadzi analizy w tej sprawie.

REKLAMA

W połowie września odchodząca ze stanowiska szefowa resortu infrastruktury i rozwoju Elżbieta Bieńkowska rekomendowała swojej następczyni zastąpienie bramek na autostradach właśnie elektronicznym systemem poboru opłat wykorzystującym urządzenie pokładowe w samochodach. Jej zdaniem mógłby on ruszyć w 2016 roku.

Wśród zalet tego systemu eksperci z MIR oraz GDDKiA wymienili m.in. możliwość wykorzystania istniejącej obecnie infrastruktury drogowej czy docelowe ujednolicenie systemu płatności na polskich autostradach, a w przyszłości również na europejskich. Wprowadzenie systemu będzie wymagało zmian legislacyjnych - przede wszystkim noweli ustawy o autostradach płatnych i Krajowym Funduszu Drogowym oraz ustawy o drogach publicznych.

Wiceminister infrastruktury i rozwoju Zbigniew Rynasiewicz powiedział, że na razie w MIR prowadzone są analizy i wyliczenia w sprawie elektronicznego systemu poboru opłat na autostradach. Zastrzegł jednak, że ostateczna decyzja będzie należała do szefowej resortu Marii Wasiak.

W Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad była prowadzona szczegółowa analiza natężenia ruchu na autostradach. Badamy, ile pojazdów stale podróżuje na autostradach, a ile okazjonalnie - zaznaczył wiceminister.

Podkreślił, że po szczegółowych badaniach zostanie wybrane najlepsze rozwiązanie dla użytkowników autostrad, które będzie wspierało przyjęty system finansowania budowy dróg w ramach Krajowego Funduszu Drogowego.

Ekspert BCC, radca prawny Łukasz Bernatowicz powiedział, że zastąpienie systemu manualnego poboru opłat na autostradach systemem elektronicznym przyniosłoby do 2025 roku nawet do 15 mld zł oszczędności.

Jak mówił, obecny sposób pobierania opłat na bramkach jest przestarzały i należy go szybko zastąpić innym rozwiązaniem. Nad wspólnym systemem opłat za korzystanie z autostrad pracuje już Unia Europejska. Efekty tych prac poznamy dopiero za kilka lat. Dlatego warto wdrożyć nowy, krajowy system - zaznaczył.

Za zmianą systemu przemawia według niego rosnąca liczba użytkowników polskich autostrad. Obecny system z bramkami będzie powodował coraz większe korki - przestrzega. Efekt może być taki, że podstawowy atut autostrad, czyli skrócenie czasu przejazdu, zniknie - wskazał.

Należy zapewnić kierowcom elastyczne formy płatności. Jedna z opcji do wyboru to masowa dystrybucja - np. na stacjach benzynowych, w sklepach - urządzeń pokładowych podobnych do tych, z których teraz korzystają kierowcy ciężarówek - dodał Bernatowicz.

Z kolei Barbara Dzieciuchowicz, szefowa Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Drogownictwa (OIGD) uważa, że ważną kwestią jest również cena urządzenia, które miałoby być instalowane w samochodach. Na pewno musiałoby być tanie lub możliwe do wypożyczenia. Chodzi o to, by było dostępne dla wszystkich - podkreśliła.

Podobnie jak Bernatowicz mówiła, że rozwiązania dotyczące elektronicznego poboru opłat na autostradach Unia Europejska już proponuje państwom członkowskim. To jest kwestia przyszłości, kiedy ten system w Unii będzie ze sobą powiązany. Dla kierowców to byłoby wygodne rozwiązanie - oceniła.

Myślę, że powinniśmy iść w stronę takich rozwiązań, które będą również w Unii Europejskiej (w kierunku elektronicznego systemu poboru opłat z urządzeniem pokładowym - PAP), żeby się nie okazało za kilka lat, że robimy jakąś prowizorkę. Należy myśleć przyszłościowo. System powinien być bardzo nowoczesny oraz przyjazny dla kierowców - podsumowała.

Według szefowej OIGD potrzebne też będzie porozumienie strony publicznej z trzema koncesjonariuszami autostrad A1, A2 i A4 w sprawie rozliczeń za przejazdy, a do tego - jak podkreśliła - konieczna będzie zmiana przepisów. Koncesjonariusze ci zarządzają dość dużymi odcinkami autostrad; musieliby zostać włączeni w ten system. Nie wyobrażam sobie, by ten system nie obowiązywał na całej sieci autostrad w Polsce. On musi być wszędzie - zaznaczyła.