Nie ma szans, by elektroniczny system poboru opłat od ciężarówek ruszył zgodnie z planem w najbliższy piątek - uważają eksperci z biura doradców gospodarczych TOR. Z analizy przygotowanej dla biura wynika, że w połowie czerwca - zamiast wyznaczonego półtora tysiąca kilometrów, które system miał objąć - zainstalowano go na zaledwie 360 kilometrach.

REKLAMA

Wszystko wskazuje na to, że przez pierwsze miesiące kierowcy będą mogli unikać opłat. Nieoficjalnie wiadomo, że bramownic, które kontrolują wniesienie opłat, jest znacznie mniej, niż tych, które tylko je naliczają.

Dorota Prochowicz z firmy budującej system powtarza, że liczba bramownic, która powstanie do pierwszego lipca, będzie wystarczająca, by system ruszył. Jednak według analizy z połowy czerwca, przygotowanej dla ekspertów TOR, na autostradzie A4 od zachodu do Katowic, nie ma ani jednej bramownicy.

Najgorsze jest to do, że do końca roku, kierowcy mieli zapłacić za drogi 400 milionów złotych. Jeżeli dzisiaj system jest gotowy w mniej niż jednej trzeciej, to z tych 400 milionów, 300 milionów będzie stratą, nie wpłynie. A to nie są pieniądze, które miały leżeć na koncie, tylko miały być na coś wydane - mówi Adrian Furgalski.