Śledczy, chcą by jeszcze dziś, odbyła się sekcja zwłok 15-latka, którego ciało znaleziono w niedzielę w Żukowie na Pomorzu. Zwłoki leżały w rowie melioracyjnym, w pobliżu trasy krajowej numer 20. Nastolatek nie wrócił do domu na noc z imprezy andrzejkowej.

REKLAMA

Na razie nie wiadomo jak zginął 15-latek. W grę wchodzi jednak utonięcie. Tak wstępnie stwierdził biegły lekarz sądowy, ale konkretnej przyczyny zgonu śledczy jeszcze nie znają. W celu jej ustalenia powołamy dziś biegłego patologa, który przeprowadzi badania sekcyjne zwłok i wtedy będziemy mogli powiedzieć coś więcej o przyczynach śmierci - powiedział RMF FM Marek Kopczyński z prokuratury rejonowej w Kartuzach.

Lekarz, który był w miejscu odnalezienia chłopca, zauważył też na skórze 15-latka lekkie zadrapania. Mogą być one efektem upadku. Innych obrażeń - choćby siniaków czy złamań - na razie nie stwierdzono. O ile wstępny wynik sekcji zwłok śledczy poznają bardzo szybko, o tyle kilka tygodni będzie trzeba poczekać na wyniki z badań krwi. Ta najpewniej zostanie pobrana, by sprawdzić czy 15-latek, był trzeźwy.

Wiadomo, że w nocy z soboty na niedzielę nastolatek pochodzący z sąsiedniej miejscowości był w Żukowie na imprezie. Z wstępnych ustaleń wynika, że młody chłopiec był na spotkaniu andrzejkowym, po którym ranem czy nad ranem wracał do domu - mówi Kopczyński.

15-latek nie wrócił jednak na noc domu. W niedzielę po godzinie 14 jego rodzina zawiadomiła policję. Niespełna godzinę później ciało znalazł brat chłopaka.