Od kilku dni nad Polską można obserwować niezwykły spektakl. Ziemię przecina bowiem smuga pozostawiona przez kometę Encke’go. Zakochani, a także miłośnicy obserwacji nieba mogą więc oglądać deszcz meteorów, tzw. Taurydów.

REKLAMA

Taurydy, podobnie jak inne roje meteorytów, noszą nazwę od gwiazdozbioru, z którego pozornie spadają na ziemię. Tym razem chodzi o gwiazdozbiór byka, który widać już na wschodnim niebie tuż poniżej dobrze widocznego Marsa.

Meteory te wpadają w naszą atmosferę z prędkością 30 kilometrów na sekundę. Na jutro astronomowie przewidują ich maksimum. W najlepszym wypadku będzie jednak widać tylko kilka meteorów na godzinę.

Taurydy są dopiero przedsmakiem tego, co czeka nas za tydzień. Wtedy bowiem przypadnie maksimum roju Leonidów. Bywają lata, kiedy widać tysiące meteorów na godzinę. Być może tak będzie i w tym roku. Niestety, w przyszłym tygodniu meteorolodzy przewidują kiepską pogodę.