Rząd wycofuje się z zapowiedzi likwidacji delegatur urzędów wojewódzkich. Taki zapis -przypomnijmy - pojawił się w programie "Tanie państwo".

REKLAMA

Wprawdzie ostatecznej decyzji jeszcze nie podjęto, ale słowa wiceministra spraw wewnętrznych nie pozostawiają większych wątpliwości. Decyzji takiej brutalnej, że likwidujemy wszystkie delegatury w czambuł nie było i nie ma. Nie możemy pogorszyć obsługi obywateli - tłumaczy.

Cóż, ta troska o obywateli to całkiem dobre wytłumaczenie, ale są jeszcze inne. Ministerstwo doszło do wniosku, że likwidacja delegatur nie przyniesie aż tylu oszczędności w budżecie, jak się spodziewano. Lepiej będzie zostawić delegatury i wyposażyć je w kompetencje - wyjaśnia wiceminister.

I dlatego jeśli ktoś musi drżeć o posady to pracownicy urzędów wojewódzkich. Choć i oni nie powinni martwić się przesadnie – wszak, jak rząd mówi, że będzie zatrudniać, to zatrudnia, a gdy mówi, że będzie zwalniać, to tylko mówi.