Czyszczenie zamiast prywatyzacji – tak można w skrócie nazwać politykę gospodarczą gabinetu Leszka Millera. Mimo, że rząd zamierza zakończyć przekształcenia własnościowe gospodarki jeszcze przed końcem swojej kadencji, szanse na powodzenie planu są małe, ponieważ ministra skarbu pochłania inna niż prywatyzowanie praca: masowa, prowadzona z żelazną konsekwencją, wymiana kadr w spółkach skarbu państwa...

REKLAMA

Premier Leszek Miller otwarcie mówi, że będzie opróżniał intratne stanowiska w spółkach skarbu państwa z osób powiązanych z poprzednim układem politycznym. Można to uzupełnić stwierdzeniem: na ich miejsce będzie powoływał osoby związane z ekipą SLD. Wydarzenia ostatnich dni - styl, w jakim dokonane zostały zmiany w zarządzie koncernu PKN Orlenu - zaniepokoił środowiska gospodarcze i prawnicze.

„Spektakl, jaki się rozegrał w Warszawie jest godny pożałowania” – powiedział RMF Mirosław Wyżnikiewicz, dyrektor Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową. Jego zdaniem premier nie ma racji, mówiąc, ze za pomocą kartki wyborczej Polacy zwolnili z pracy nie tylko polityków, ale także szefów spółek: „Menadżerami powinni być eksperci, specjaliści, wykształceni z doświadczeniem, a nie polityczni koledzy tych panów” – uważa Wyżnikiewicz.

Równie głośne były okoliczności zwolnienia szefa PZU "Życie" Grzegorza Wieczerzaka, co stało się jeszcze za rządów poprzedniej ekipy. Tego typu przypadki psują wizerunek Polski jako kraju stabilnego i demokratycznego: „Wpływa to niekorzystnie dla wizerunku Polski jako miejsca bezpiecznego lokowania inwestycji” – tłumaczy szef instytutu.

Ostatnie wydarzenia wstrząsnęły także środowiskiem prawniczym. Grupa prawników warszawskich chce nawet opublikować swego rodzaju konstytucję gospodarczą, która ma napiętnować samowolkę kadrową w gospodarce. Zdaniem profesora Anotniego Kamińskiego z polskiego oddziału Transparency International takie działania władz sprzyjają korupcji.

foto RMF

17:40