Samochody przewożące Antoniego Macierewicza z Torunia do Warszawy mogły wcale nie tworzyć kolumny pojazdów uprzywilejowanych. W związku z tym mogły też nie mieć prawa do łamania części przepisów ruchu drogowego. Według jednego ze świadków kolumna nie sygnalizowała zbliżania się sygnałem dźwiękowym, a to warunek uznania za pojazdy uprzywilejowane.

REKLAMA

Migali, ale nie wyli

Z relacji kierowcy jednego z rozbitych aut, z którym rozmawialiśmy zaraz po kolizji wywołanej przez rządowe limuzyny wynika, że zbliżająca się do świateł w Lubiczu kolumna nie spełniła jednego z warunków, które pozwalałyby uznać tworzące ją pojazdy za uprzywilejowane. Być może na sygnałach świetlnych jechały, ale na pewno nie na dźwiękowych - mówił w środę wieczorem pan Michał, kierowca holownika uderzonego przez jedną z limuzyn. Także dziś świadek potwierdził nam swoje słowa. Na pewno nie jechali na sygnałach dźwiękowych, na sto procent. Jeśli chodzi o światła migające to tak, ale sygnał dźwiękowy absolutnie nie był użyty - stwierdził.

Przepisy

Według kodeksu drogowego, żeby kolumna poruszających się drogą publiczną pojazdów mogła korzystać z możliwości łamania niektórych przepisów (także nie wszystkich, bo tylko dotyczących ruchu, zatrzymania i postoju pojazdów, oraz znaków i sygnałów drogowych), tworzące ją pojazdy muszą wyraźnie to sygnalizować innym uczestnikom ruchu. Między innymi chodzi o jednoczesne wysyłanie sygnałów świetlnych i dźwiękowych.

Kodeks drogowy mówi jasno: żeby kolumna korzystała z przywilejów, warunki te muszą być spełniane łącznie - podkreśla mł. insp. Wojciech Pasieczny. Chodzi o włączone światła mijania bądź drogowe, sygnał dźwiękowy w modulowanym tonie i niebieski sygnał błyskowy. Wszystko to musi być spełnione. Jeśli chociaż jeden z tych warunków nie jest spełniony - nie można mówić, że jest to pojazd uprzywilejowany w rozumieniu ustawy Prawo o ruchu drogowym. Jeśli na przykład jadą radiowozem policjanci i mają tylko światło błyskowe - to nie jest to pojazd uprzywilejowany - tłumaczy Pasieczny, który przez kilkadziesiąt lat pracował w Biurze Ruchu Drogowego Komendy Stołecznej Policji. Jeśli więc jedzie kolumna i tylko błyska odpowiednimi światłami, ale nie używa przy tym modulowanego dźwięku, syreny - to też nie jest to kolumna pojazdów uprzywilejowanych - dodaje.

Konsekwencje?

Jeśli słowa pana Michała potwierdzą się w zeznaniach innych świadków - pod znakiem zapytania może stanąć cała eskapada min. Macierewicza do Torunia i z powrotem. Nie tylko sprawę samej kolizji trzeba będzie badać jak każdą inną, począwszy od znacznego przekroczenia dopuszczalnej prędkości przy dojeździe do skrzyżowania w Lubiczu. Jeśli bowiem kolumna z szefem MON pokonała liczącą 200 km trasę Warszawa - Toruń w godzinę i 45 minut, a drogę powrotną nawet krócej, to z całą pewnością wielokrotnie łamała przy tym przepisy ruchu drogowego. A nie spełniając ustawowych kryteriów dotyczących kolumny pojazdów uprzywilejowanych - nie miała do tego prawa.


Film z wypadku szefa MON nagrany przez świadka publikujemy dzięki uprzejmości serwisu dziendobrytorun.pl

(mn)