Premier prosi ministra skarbu o wyjaśnienie nominacji dla prezesa PZU Jaromira Netzela. Sam zainteresowany grozi "Rzeczpospolitej" sądem. Dziennik zdobył dowód, że Netzel otrzymał ponad 200 tys. zł z firmy, do której trafiły pieniądze wyprowadzone z Drob-kartelu.

REKLAMA

Dziennik publikuje zdjęcie jednego z trzech czeków wystawionych na nazwisko Jaromir Netzel przez spółkę Managment Finance Company. Według gazety spółka była ogniwem w łańcuchu firm wyłudzających i piorących brudne pieniądze.

Skąd spółka Managment Finance Company miała pieniądze? Trafił do niej wyprowadzony majątek spółki Drob-kartel. W tej sprawie toczy się proces. Prokuratura oskarżyła członków władz spółki, ale świadkowie winią za jej upadłość także Netzela. Był prawnikiem firmy i zasiadał w radzie nadzorczej.

Sprawdzając akta procesu w sprawie Drob-kartelu, dziennik odkrył, że 29 listopada 1999 roku, na dzień przed wystawieniem czeku dla Netzela, na konto spółki wpłynęło300 tys. marek niemieckich z firmy Hanney Ltd na wyspie Jersey. Zdaniem UOP i prokuratury pieniądze pochodziły z nielegalnego źródła. W trakcie operacji złamano też przepisy dotyczące międzynarodowych przelewów. Dlatego bank, obsługujący transakcję, zawiadomił prokuraturę o podejrzeniu prania brudnych pieniędzy. Śledztwo, prowadzone w gdańskiej Prokuraturze Apelacyjnej, jest zawieszone.