Tylko 1% kierowców w zeszłym roku złapanych na jeździe po pijanemu trafiło za kratki - wynika ze statystyk. W zeszłym roku osądzono bezwzględną karę pozbawienia wolności dla niecałych 2100 kierowców, którzy jechali po kieliszku. Policjanci zatrzymali prawie 200 tysięcy prowadzących pojazdy po alkoholu.

REKLAMA

Reszta zatrzymanych po pijanemu otrzymała kary grzywny albo wyroki więzienia w zawieszeniu – mówi Luiza Sałapa ze służby więziennej. Są to osoby skazane na bezwzględną karę pozbawienia wolności. Te osoby, które otrzymały wyroki w zawieszeniu nie są ujęte w tej statystyce - dodaje.

Komisarz Marcin Szyndler w komendy głównej podaje jeszcze bardziej przerażające dane, z których wynika, że zaostrzenie przepisów niczego kierowców nie nauczyło: Okazuje się, że to niestety nie pomaga. Kierowcy jakby na przekór temu, wbrew logice zaczynają coraz więcej jeździć. Coraz więcej nietrzeźwych kierowców widzimy za kierownicami aut, coraz więcej policjanci ich zatrzymują

Co się więc dzieje i gdzie szukać winnych? Pierwsza myśl wypływająca ze statystyk nasuwa się taka, że może pomogłaby większa nieuchronność kary więzienia. Promil tych, którzy za kratki trafili to o wiele za mało. Tylko w ten długi weekend policjanci zatrzymali na naszych drogach blisko 3,5 tysiąca kierowców jeżdżących po alkoholu.

Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro opowiada się za odbieraniem pijanym kierowcom samochodów. Zapowiedział, że dziś ujawni wytyczne w tej sprawie dla prokuratur. Jego zdaniem, sądy zbyt łagodnie karzą za te przestępstwa.