Co raz mniej osób przedostaje się do Polski nielegalnie przekraczając naszą wschodnią granicę. Wkrótce okaże się, czy to wystarczy, byśmy mogli przystąpić do traktatu z Schengen, znoszącego wewnętrzne granice w obrębie Wspólnoty.

REKLAMA

Może to nastąpić pod koniec przyszłego roku. Spełnione muszą być jednak dwa warunki: wdrożenie europejskiego systemu komputerowego oraz uszczelnienie wschodniej granicy.

A nielegalne przekraczanie zielonej granicy jest na wschodzie Polski coraz rzadsze. Jeszcze 4-5 lat próby przejścia do Polski drogą lądową czy przepłynięcia przez Bug zdarzały się niemal codziennie. Na zachód próbowały przeprawiać się nawet kilkudziesięcioosobowe zorganizowane grupy.

Teraz próby nielegalnego przejścia granicy odnotowywane są tylko kilka razy w miesiącu. - Szlaki przerzutowe omijają Polskę, kierując się na Słowację i na kraje bałkańskie - mówi gen. Marek Dominiak z nadbużańskiego oddziału straży granicznej.

Tłumaczy, że to zasługa dofinansowania z Unii Europejskiej, dzięki któremu udało się kupić nowoczesne urządzenia, m.in. kamery termowizyjne, ustawione na każdym kilometrze granicy. - Ilość bardzo nowoczesnego sprzętu zdecydowanie przewyższa to, czym dysponowaliśmy kilka czy kilkanaście lat temu na granicy polsko-niemieckiej - podsumowuje. To jednak nie jest koniec – tylko w tym roku przybędzie 400 nowych strażników granicznych.

Do zmian na granicach przygotowują się przemytnicy. Gdy Polska znajdzie się w obrębie układu z Schengen, znikną przejścia graniczne na zachodzie naszego kraju. Gdy już uda się przedostać do Polski, wyjazd dalej na zachód nie będzie stanowił problemu. A zarobek kusi: na Ukrainie paczka papierosów kosztuje 2-3 złote, w Polsce – już 5, a w Niemczech – kilkanaście. Tym bardziej, że przemycane papierosy to towar w Niemczech czy Anglii bardzo pożądany. Posłuchaj relacji Krzysztofa Kota:

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio