Radni wielkopolskiego Malanowa za teren, którym zainteresowany był niemiecki inwestor, zażądali 400 tysięcy złotych. Inwestor wrócił więc do Niemiec. Co więcej zagroził, że gdzie indziej przeniesie swoją firmę. Nie zrobił tego dzięki wójtowi Malanowa...

REKLAMA

Wójt Gerard Krzeszewski osobiście odwiedził niemieckiego inwestora (do tej pory zatrudniającego w małej gminie 1,5 tys. ludzi); obiecał, że radni nie będą już przeszkadzać w rozwoju i firmy i sprzedał pastwisko za dużo mniej, niż Niemiec oferował na początku.

Sama sprzedaż działki mogłaby się odbyć za symboliczną złotówkę. W ciągu roku lokalna społeczność osiągnie milionowe zyski – zapewnia. Co do słuszności decyzji podjętej przez wójta nie mają wątpliwości mieszkańcy Malanowa. Trzeba pomagać, a nie uciążliwie podchodzić do sprawy; Rozszerzyć tak, by ludzie mieli pracę - mówią.

Radni w piersi się jednak nie biją. Na rozmowę z dziennikarzem RMF czasu nie znaleźli. Utworzyli za to komisję rewizyjną, ale nie do oceny swoich błędów, ale zbyt niskiej ceny, za jaką wójt sprzedał ziemię.