Kancelaria Prezydenta zakończyła kontrolę ksiąg wejść i wyjść ze swoich budynków. W żadnej z nich nie pojawia się nazwisko Piotra P., byłego szefa upadłego SKOK Wołomin. Posłowie opozycji od kilku dni oskarżają Bronisława Komorowskiego, że utrzymywał bliskie kontakty z byłym oficerem WSI.

REKLAMA

Kontrola zaczęła się we wtorek. Urzędnicy musieli sprawdzić pięć grubych ksiąg, liczących po kilkaset stron każda. W każdej księdze było kilkanaście tysięcy nazwisk osób, które pojawiły się na umówionych spotkaniach, i kilkadziesiąt tysięcy gości dni otwartych w Pałacu Prezydenckim i Belwederze.

Prezydent nie potrzebował tej kontroli, żeby móc stanowczo oświadczyć, że nie zna i nigdy nie spotkał tego pana - powiedziała reporterowi RMF FM Grzegorzowi Kwolkowi szefowa prezydenckiego biura prasowego Joanna Trzaska-Wieczorek. Mimo to księgi sprawdzono - nazwisko byłego szefa rady nadzorczej SKOK Wołomin nie pojawiło się w nich ani razu. Nie ma tam też nazwiska Grzegorza Biereckiego ani Jacka Kurskiego, bo prezydent z osobami takiego pokroju się nie spotyka - stwierdziła rzeczniczka prezydenta.

W poniedziałek o kontakty Bronisława Komorowskiego z Piotrem P. pytał w Kontrwywiadzie RMF FM były poseł PiS Jacek Kurski. P. - okazuje się - jest w bliskiej komitywie z panem prezydentem Komorowskim. (...) Zapytajcie pana Komorowskiego, czy pan P., który doprowadził do ruiny i do setek milionów wyprowadzek z Wołomina, bywa u pana prezydenta, czy kupował mu wino - mówił polityk na naszej antenie. Niechże się zacznie tłumaczyć pan prezydent Komorowski z afery SKOK-u Wołomin - podsumował.

(edbie)