Znamy więcej szczegółów zatrzymania Marka Falenty, który w piątek został schwytany przez polskich i hiszpańskich policjantów w okolicach Walencji. Polak był poszukiwany Europejskim Nakazem Aresztowania.

REKLAMA

Marek Falenta ukrywał się w apartamencie na 9. piętrze w okolicach Walencji w Hiszpanii. Kiedy do jego mieszkania zapukali funkcjonariusze, był zszokowany.

Wieczorem policjanci biorący udział w poszukiwaniach wspólnie z policjantami z Hiszpanii zapukali do drzwi, biorąc pod uwagę fakt, że mieli do czynienia z osobą, która była przekonana, że będzie ukrywała się przez bardzo długi czas i będzie to robiła w sposób skuteczny - mówi w rozmowie z RMF FM kom. Sylwester Marczak, rzecznik prasowy Komendy Stołecznej Policji.

Pierwszą reakcję biznesmena były groźby odebrania sobie życia. Falenta został jednak przekonany do tego, żeby oddać się w ręce policjantów.

W akcji brało udział 7 policjantów z Warszawy i Poznania, oraz ich hiszpańscy koledzy.

Policjanci wspominają też, że podczas zatrzymania Falenty w mieszkaniu była obecna kobieta.

Teraz Falenta przebywa w areszcie hiszpańskim. W najbliższym czasie polski wymiar sprawiedliwości zapewne zwróci się o wydanie mężczyzny.

Jak mówi rzecznik komendy głównej, Falenta raczej nie pojawi się w Polsce w tym tygodniu. Niezbędne są dokumenty związane z odebraniem od strony hiszpańskiej osoby zatrzymanej i przetransportowanie do kraju. Na pewno nie będzie to kwestia tego tygodnia, dzisiaj lub jutro. Na pewno ten okres będzie dłuższy - dodaje Marczak.

Falenta był poszukiwany w związku z aferą podsłuchową

Mężczyzna był poszukiwany w związku z nakazem doprowadzenia do aresztu śledczego, który trafił do jednego ze stołecznych komisariatów 6 lutego 2019 roku. Falenta miał stawić się w zakładzie karnym w celu odbycia kary 1 lutego, ale nie zrobił tego.

W marcu Sąd Okręgowy w Warszawie wydał postanowienie o wydaniu za nim listu gończego. O tym, że Marek Falenta ma odbyć zasądzoną mu karę 2,5 roku więzienia, zdecydował 31 stycznia Sąd Apelacyjny w Warszawie. Sąd odrzucił tym samym zażalenia obrońców, którzy ubiegali się o odroczenie wykonania kary m.in. ze względu na stan zdrowia skazanego.

Marek Falenta został skazany w 2016 r. przez Sąd Okręgowy w Warszawie na 2,5 roku więzienia, w związku z tzw. aferą podsłuchową. Wyrok uprawomocnił się w grudniu 2017 roku. Obrońcy Falenty złożyli kasację do Sądu Najwyższego, czekają także na decyzję prezydenta Andrzeja Dudy, do którego w styczniu ubiegłego roku trafił wniosek o ułaskawienie Falenty.

Ujawnione w tygodniku "Wprost" nagrania wywołały w 2014 r. kryzys w rządzie Donalda Tuska. Sprawa dotyczyła nagrywania od lipca 2013 r. do czerwca 2014 r. na zlecenie Falenty w warszawskich restauracjach osób z kręgów polityki, biznesu oraz funkcjonariuszy publicznych. Nagrano m.in. ówczesnych szefów: MSW - Bartłomieja Sienkiewicza, MSZ - Radosława Sikorskiego, resortu infrastruktury i rozwoju - Elżbietę Bieńkowską, prezesa NBP Marka Belkę i szefa CBA Pawła Wojtunika.