"Nie ma takiej możliwości, żebyśmy dziennie płacili 5 mln euro kary w sprawie kopalni Turów; dojdziemy do porozumienia ze stroną czeską" - powiedział w środę wiceminister funduszy i polityki regionalnej Waldemar Buda.

REKLAMA

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w wydanej w maju decyzji nakazał Polsce natychmiastowe wstrzymanie wydobycia w kopalni odkrywkowej węgla brunatnego Turów, należącej do spółki PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna, do czasu merytorycznego rozstrzygnięcia skargi Czech w tej sprawie, czyli wydania wyroku. Czechy uważają, że kopalnia Turów ma negatywny wpływ na regiony przygraniczne, gdzie zmniejszył się poziom wód gruntowych.

Polsko-czeskie (nie) porozumienie

Premier Mateusz Morawiecki poinformował pod koniec maja po rozmowach z premierem Czech Andrejem Babiszem, że obie strony są bliskie porozumienia, w wyniku którego "Republika Czeska zgodziła się wycofać wniosek do TSUE". Szef rządu poinformował również, że Polska będzie współfinansować na kwotę do 45 mln inwestycje środowiskowe.

Rząd czeski zapowiedział zaś, że nie wycofa skargi z TSUE ws. kopalni Turów i będzie wnioskować o 5 mln euro kary za każdy dzień zwłoki w wykonaniu przez Polskę postanowienia Trybunału o wstrzymaniu wydobycia.

Buda sugeruje, że wszystko przez wybory

Buda był pytany w środę w TVN24 o to, czy Polska jest gotowa płacić 5 mln euro kary dziennie. Nie ma takiej możliwości. Ja jestem przekonany - powiedział Buda.

Ustalone jest, że do porozumienia dojdziemy, jakie kroki są potrzebne - wszystko wiemy. Natomiast wiemy też, że premier Babisz musi działać tak, żeby nie stracić poparcia, albo je nawet zyskać w swoim kraju - mówił Buda.

Jak są wybory w jakimś kraju, to różne historie się pojawiają, nawet mało wytłumaczalne z naszego punktu widzenia - wskazał wiceminister. Z jednej strony negocjacje i uzgodnienia idą zgodnie z planem i to rząd dostał mandat negocjacyjny, żeby podpisać porozumienie z rządem polskim. A z drugiej strony podejmowane są działania na potrzeby wewnętrzne po to, żeby wykazać się pewną stanowczością wobec walki o interes czeski - powiedział.

Jak mówił, "premier Babisz jedzie do swojego kraju i ma tam partię piratów, która jest proekologiczna, która cały czas przekazem takim atakującym mówi, że za mało Babisz robi w tej sprawie". W związku z tym on chce się porozumieć, bo jest człowiekiem racjonalnym, ale uczestniczy w wyborach, i chcąc zatrzymać pewien trend również tych ludzi, którzy popierają likwidację, dekarbonizację, wysyła pewne komunikaty do elektoratu, żeby intensyfikować swój wynik wyborczy - powiedział Buda.

Obecnie trwają prace nad ostateczną umową między stroną polską a czeską z udziałem m.in. przedstawicieli poszczególnych resortów.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Czesi chcą 5 mln euro kary dziennie za działanie Turowa. Co na to rząd?