Mam potencjał, ale jestem przekonany, że kandydatem na prezydenta będzie Donald Tusk - mówił w Kontrwywiadzie RMF FM Bronisław Komorowski. Marszałek Sejmu zaznaczył, że na najbliższym posiedzeniu Sejmu prawdopodobnie przegłosowany będzie projekt powołania hazardowej komisji śledczej. Dodał, że są problemy konstytucyjne z uchwałami, ale nie są one nieprzekraczalne.

REKLAMA

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla video

Konrad Piasecki: Marszałek Sejmu, Bronisław Komorowski, dzień dobry.

Bronisław Komorowski: Dzień dobry. Jeśli pan pozwoli, panie redaktorze, podkreślam, że jestem na żywo, bo ostatnio się zdarza, że politycy opozycji jakieś ekskluzywne mają zasady w radiach, w radiu publicznym.

Konrad Piasecki: To nie w radiu RMF, my zawsze na żywo. Unia dogaduje się z Czechami. Będzie traktat, będzie prezydent Unii. Pan, panie marszałku, ma swojego kandydata?

Bronisław Komorowski: Nie, ja swojego nie mam, dlatego, że uważam, że to musi być kandydat Polski i powiedziałbym więcej: powinna być gotowość polska do prowadzenia swoistego handlu.

Konrad Piasecki: Ale kandydat powinien mieć polskie nazwisko czy nazwisko europejskie, ale z polskim poparciem?

Bronisław Komorowski: W tych kwestiach zawsze propozycję przedstawia rząd Polski. Ja przypuszczam, że wszyscy wiemy, że skończy się raczej na kandydaturze jakiegoś dużego kraju, konkretnie największe szanse ma Wielka Brytania….

Konrad Piasecki: Czyli Tony Blair.

Bronisław Komorowski: To musi mieć swoją cenę. To musi mieć swoją cenę, którą Polska uzyska na innych obszarach polityki Unii Europejskiej.

Konrad Piasecki: Lech Wałęsa zawsze marzył o tym, że zostanie prezydentem zjednoczonej Europy, no i proszę – na tacy mu dają stanowisko. To może Lecha Wałęsę popromujmy?

Bronisław Komorowski: Trzeba by zapytać pana prezydenta, czy dzisiaj by również chciał, ale to jest jakiś pomysł. To jest jakiś pomysł, żeby, tak powiem, tym nazwiskiem błysnąć i pokazać światu, że mamy poważne kandydatury, ale pamiętajmy o jednym: że Polska uzyskała funkcję przewodniczącego Parlamentu Europejskiego i za dużo na raz chcieć to czasami może się źle skończyć.

Konrad Piasecki: Czyli my w tym rozdaniu będziemy walczyli co najwyżej o wiceszefa unijnej dyplomacji. Kto – Radek Sikorski?

Bronisław Komorowski: Nie, Polska będzie walczyła – jak sądzę – raczej nie o stanowisko, w sensie takim taktycznym, że mamy tutaj oczekiwania, ale najważniejszą dla Polski sprawą jest wejście bardzo mocne na poziomie urzędniczym. Na poziomie służby zewnętrznej Unii Europejskiej, bo mówiąc wprost: ona teraz powstaje. Jeżeli dzisiaj wprowadzimy dużo…

Konrad Piasecki: Czyli raczej urzędnicy niż politycy.

Bronisław Komorowski: Tak, jeżeli dzisiaj skierujemy tam dużo dobrych ludzi, będziemy mieli realny wpływ w przyszłości.

Konrad Piasecki: Panie marszałku, a skoro o prezydenturach. Wygląda na to, że Hiszpania przydała panu otwartości i szczerości.

Bronisław Komorowski: Nie, ma pan na myśli jakiś wywiad taki…

Konrad Piasecki: Pan mówi „nie muszę, ale mogę kandydować na prezydenta”. Do tej pory mówił pan „nie chcę, nie muszę, nie mam ambicji”.

Bronisław Komorowski: No jak to z Hiszpanami, zawsze coś tam źle przetłumaczą…

Konrad Piasecki: Poniósł ich hiszpański temperament?

Bronisław Komorowski: Mówiłem to, co zawsze. Mówiłem „wiele mogę, nic nie muszę”, bo uważam, że mam pewien potencjał, ale jestem głęboko przekonany, że kandydatem na prezydenta w Polsce będzie Donald Tusk. Tak świadczą, mówią o tym wszystkie sondaże opinii publicznej.

Konrad Piasecki: Ale nie uważa pan, że afera hazardowa trochę go odsuwa od tej prezydentury?

Bronisław Komorowski: Nie, na razie nie widać tego.

Konrad Piasecki: Stracił otoczenie, stracił impet, dobre samopoczucie…

Bronisław Komorowski: Ale jednocześnie pokazał, że potrafi bardzo ostro potraktować nawet własne, najbliższe otoczenie, jeżeli wchodzi w grę problem podejrzeń korupcyjnych czy jakichś innych.

Konrad Piasecki: Tusk ma 31 procent, pan 17. No, to nie jest taki zły kapitał.

Bronisław Komorowski: Razem to jest dużo. To jest dużo.

Konrad Piasecki: W pojedynkę też jest sporo.

Bronisław Komorowski: Wie pan, to cieszy, co mam udawać, że mnie nie cieszy. Cieszy oczywiście, bo to jest przejaw zaufania i ocena całej kariery politycznej i życiowej, ale ja jeszcze raz chciałem powiedzieć: ja uważam, że celem jest wygranie prezydentury, a nie jej rozgrywanie dzisiaj, więc…

Konrad Piasecki: Choć gdyby padło na Bronisława Komorowskiego, to pan by nie powiedział „nie”.

Bronisław Komorowski: Nie no, powiązawszy, powinien być to kandydat Platformy Obywatelskiej i dzisiaj nim jest - i według mnie będzie do końca - Donald Tusk.

Konrad Piasecki: Ale Bronisław Komorowski może nim być takoż.

Bronisław Komorowski: Jest pan bardzo miły.

Konrad Piasecki: Pytam pana o pańskie zdanie.

Bronisław Komorowski: Nie no, jeszcze raz to samo powtórzę….

Konrad Piasecki: To nie powtarzajmy.

Bronisław Komorowski: Jeszcze raz powtórzę to samo: Donald Tusk ma gigantyczne poparcie w opinii publicznej. To jest ogromny kapitał w walce o prezydenturę.

Konrad Piasecki: I premier groźnym wzrokiem patrzy, rozgląda się po sali, mówi, że Sejm musi przyjąć ustawę hazardową szybko i bez poprawek. Premier każe – Sejm musi?

Bronisław Komorowski: Sejm – nie. Ale kluby może niektóre tak.

Konrad Piasecki: Ale będzie pan w stanie przyłożyć posłom nóż do gardła i powiedzieć „głosujcie szybko, w dwa-trzy tygodnie uporajcie się z tą ustawą?

Bronisław Komorowski: Nie. To będzie zależało od ustaleń klubowych. Ja mogę wprowadzić coś pod obrady – i wprowadzę oczywiście ustawę hazardową, jeżeli przyjdzie z rządu. Wprowadzę jak najszybciej, bo uważam, że to jest z korzyścią dla polskiego życia politycznego, wyjaśnienie także intencji rządu w tej sprawie, która była przedmiotem ogromnej krytyki opinii publicznej.

Konrad Piasecki: Ale czy to się wydarzy tak szybko, jak chce premier?

Bronisław Komorowski: Na razie tej ustawy nie ma w Sejmie.

Konrad Piasecki: No właśnie. O to pytam.

Bronisław Komorowski: Jeżeli trafi do laski marszałkowskiej, na pewno szybko skieruję ją do prac. Ale co dalej…

Konrad Piasecki: Komisja śledcza też miała powstać szybko i jakoś tak bardzo szybko nie powstała. Póki co jej nie ma.

Bronisław Komorowski: Powstaje w odpowiednim, dobrym tempie.

Konrad Piasecki: Kiedy zostanie powołana, pańskim zdaniem?

Bronisław Komorowski: Proszę zwrócić uwagę, że krytykują, mówią, sugerują, że coś się za wolno dzieje, ci, którzy sami uniemożliwili powstanie komisji śledczej np. w sprawie śmierci pani Barbary Blidy. PiS powiedział wtedy wprost: „Przed wyborami nie będzie komisji”, i nie było. Dopiero po wyborach. PiS musiał przegrać wybory, aby komisja badająca sprawę pani Barbary Blidy mogła powstać. Dzisiaj jest odwrotnie.

Konrad Piasecki: Kiedy powstanie komisja śledcza?

Bronisław Komorowski: Już jest po pierwszej debacie. Zakładam, że na najbliższym posiedzeniu Sejmu zostanie przegłosowany projekt uchwały i powołany skład osobowy.

Konrad Piasecki: Nie ma żadnych problemów konstytucyjnych z uchwałami?

Bronisław Komorowski: Są, ale nie są to takie nieprzekraczalne.

Konrad Piasecki: Da się jakoś to załatwić?

Bronisław Komorowski: Kluby dostały opinie prawników Kancelarii Sejmu. Wszystkie trzy projekty uchwały poszły do komisji ustawodawczej, która zawsze zajmuje się badaniem konstytucyjności projektów. Nie mam żadnego sygnału, który by mówił tyle, że coś jest takiego w tych projektach, że to je dyskwalifikuje. Tak naprawdę zadecyduje większość, bo są nieco odrębne koncepcje co do zakresu prac komisji śledczej.

Konrad Piasecki: Zbigniew Chlebowski się nam dzisiaj objawił. Mówi w „Polsce”: „Ktoś zagrał moją głową!”. Czy pan by oczekiwał, żeby on zrzekł się mandatu poselskiego, po tym co się stało?

Bronisław Komorowski: Nie. Nie sądzę.

Konrad Piasecki: To co zrobił, wystarczy – to zawieszenie?

Bronisław Komorowski: Ja jestem człowiekiem, który jest ostatni w żądaniach, żeby inni robili coś wbrew swoim własnym interesom. Poseł jest wybrany, poseł ma prawo się bronić. Po to jest komisja śledcza, żeby Zbigniew Chlebowski też tam mógł się bronić. Jak sądzę, tam będzie mógł powiedzieć bardzo wiele.

Konrad Piasecki: Jego decyzje o zawieszeniu panu wystarczają?

Bronisław Komorowski: Uważam, że to jest absolutnie zachowanie ponadstandardowe. To, że zawiesił członkostwo w klubie, zawiesił członkostwo w partii, zrezygnował z przewodniczącego komisji finansów publicznych i szefa klubu - naprawdę nikt wcześniej tak daleko idących pewnych gestów w stosunku do środowiska własnego nie zrobił.

Konrad Piasecki: To już na koniec, bo dręczy mnie pytanie – rzeczywiście byli posłowie, którzy 600 osób przenocowali w ciągu dwóch lat w hotelu poselskim?

Bronisław Komorowski: To nie zawsze były osoby, to tzw. osobodoby.

Konrad Piasecki: Ale 600? To oni tam drużyny piłkarskie nocowali?

Bronisław Komorowski: Różnie to bywało. W przyszłym tygodniu przedstawię Prezydium Sejmu propozycję uregulowania prawnego…

Konrad Piasecki: Tylko żony, mężowie i dzieci?

Bronisław Komorowski: Sprawą było to, że te wszystkie noclegi – one odbywały się w pewnej próżni prawnej. Nie było żadnych uregulowań. Decydowała wola dyrektora hotelu lub szefa Kancelarii Sejmu. To się skończy. Będą wedle określonych kryteriów…

Konrad Piasecki: Również moralnych kryteriów?

Bronisław Komorowski: To jest nie jest hotel, to jest dom poselski.

Konrad Piasecki: A moralne kryteria weźmie pan pod uwagę?

Bronisław Komorowski: Nie. No bez przesady – takich rzeczy się nie sprawdza.

Konrad Piasecki: Koleżankę można nocować?

Bronisław Komorowski: Właśnie nie. Nie można nocować osób trzecich.

Konrad Piasecki: Aha.

Bronisław Komorowski: Bo wie pan, bo między koleżanką, a np. kolegą koleżanki to jest też… Osoby najbliższe na zasadzie gościny w domu pana posła będą mogły nocować.

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio