Na pewno dobrym pomysłem jest bojkot olimpiady, który ma charakter polityczny, a nie sportowy - oświadczył Bogdan Borusewicz. Marszałek Senatu podkreślił, że zaproszenie Dalajlamy XIV do Polski jest politycznym gestem dla jego pokojowej walki o demokrację i autonomię Tybetu.

REKLAMA

W środę marszałek Senatu zaprosił duchowego i politycznego przywódcę Tybetu do złożenia oficjalnej wizyty w Polsce. Jak poinformował, termin przyjazdu Dalajlamy na razie nie jest jeszcze ustalony.

Borusewicz podkreślił jednak, że Polska chce utrzymywać dobre stosunki z Chinami. Według niego, jest to kraj w zasadzie samowystarczalny, z szybko rozwijającą się gospodarką, więc wszyscy chcą mieć z nim dobre stosunki.

W Tybecie, zaanektowanym przez Chiny w 1950 r., wybuchły największe od prawie 20 lat antychińskie wystąpienia. Tybetańskie władze na wygnaniu twierdzą, że w starciach zginęło co najmniej 99 osób. Pekin mówi o kilkunastu.

Przywódcy Chin oskarżają Dalajlamę o sprowokowanie starć, by w ten sposób zaszkodzić organizacji tegorocznych letnich igrzysk olimpijskich w Pekinie. Dalajlama odrzuca te oskarżenia. Sam mówi o dokonywaniu przez Chiny w Tybecie czegoś w rodzaju ludobójstwa kulturowego.

Rząd w Pekinie wykluczył jakiekolwiek mediacje zagranicy w sprawie zajść w Tybecie i wyrzucił z Lhasy dwóch ostatnich zagranicznych dziennikarzy. Organizacja „Reporterzy bez Granic” ostrzega, że teraz chińskie siły bezpieczeństwa będą mogły tłumić protesty Tybetańczyków, a świat nie będzie o tym wiedział.