W ubiegłym tygodniu pierwszy bocian przyleciał do wsi Krutyń na Mazurach. Od razu zabrał się za porządkowanie gniazda - napisał Mazurski Park Krajobrazowy. Gościem Krzysztofa Urbaniaka w Radiu RMF24 był Sebastian Menderski z Polskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków, który wyjaśnił, skąd mógł do nas przybyć ten bocian i kiedy powinniśmy spodziewać się przylotu osobników zimujących w Afryce.

REKLAMA

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio

„Bocianów powinniśmy spodziewać się między 15 a 20 marca”

Krzysztof Urbaniak: Zima nie odpuszcza. W nocy minusowa temperatura, śnieg w wielu miejscach kraju, wszyscy w sieci zaczęli się martwić o tego pierwszego bociana, który pojawił się na Mazurach. Rzeczywiście mogą mu pióra zamarznąć?

Sebastian Menderski: Na pewno nie będzie mu lekko. Ale jeżeli nie będzie długo utrzymującej się pokrywy śnieżnej, to na pewno sobie poradzi. Kilka dni mrozu czy śniegu absolutnie mu nie zaszkodzi.

To rzeczywiście jest ten pierwszy bocian, który po zimie w ciepłych krajach wrócił do Polski?

Z pewnością nie. On na pewno wrócił na gniazdo i być może to gniazdo będzie zajęte przez niego w sezonie. Ale to nie był ptak, który zimował w Afryce. Skąd to wiemy? Z obserwacji ptaków, które migrują. Wiemy od kolegów z Izraela, z Turcji, że dopiero dwa dni temu pierwsza grupa bocianów leciała do Izraela. Być może zbliżają się do Turcji. Ale zdecydowanie nie był ptakiem zimującym w Afryce. Wiemy od wielu lat, że coraz częściej bociany decydują się na zimowanie w zachodniej i w południowej Europie. Więc z pewnością ten ptak był zimą bliżej Polski niż Afryki.

A kiedy tak naprawdę powinniśmy spodziewać się przylotu bocianów? Bo tradycyjnie spodziewa się ich podobno w okolicach 19 marca. Zgodnie z przysłowiem na Józefa Świętego przylatują ptaki jego. Jest trochę prawdy w tym powiedzeniu.

Zdecydowanie tak. Między 15 a 20 marca powinniśmy się spodziewać bocianów. Chociażby licząc patrząc na to, co się dzieje w tej chwili w Izraelu. Te pierwsze ptaki, które się pojawiły dwa dni temu, mają do pokonania jeszcze kilka tysięcy kilometrów i na pewno zajmie im to dobre 10, może 15 dni, w zależności od warunków pogodowych. Tak że te 10 dni na pewno trzeba będzie jeszcze poczekać.

Dzisiaj nie musimy się tylko wpatrywać w niebo na szybujące ptaki, czy też monitorować gniazd, bo z pomocą przychodzi zaawansowana technika. Czy rzeczywiście dysponujecie podglądem na żywo tego, gdzie w tej chwili dokładnie są bociany?

Tak, mamy. W Polsce jest grupa naukowców, którzy zajmują się badaniem migracji bocianów i w tym celu nakładane są nadajniki GPS. To one tak naprawdę pozwalają na bieżąco monitorować położenie ptaków. Nie zawsze te nadajniki działają cały rok. Czasami coś tam się dzieje, ale wiemy, że część z tych ptaków, które nadal mają aktywne nadajniki, wciąż przebywa w Afryce. Są to ptaki, które zimują w Czadzie i w Sudanie. Dopiero jeden z nich ruszył na północ i zbliża się do Egiptu. Więc z obserwacji tych ptaków z nadajnikami wiemy, że ta migracja powoli się zaczyna, ale to nie znaczy, że już są w Polsce. Także zdecydowanie jeszcze mają daleką drogę do pokonania.

Niebywale dokładne są te dane, o których Pan mówi. A czy bociany wysyłają przodem swoich zwiadowców? Ktoś przeciera szlak?

Nie, to tak się nie dzieje. Jak obserwujemy migracje gęsi, to widzimy, że są to duże stada. One się gromadzą, łączą. To są ptaki, które odpoczywają razem, lecą razem w kluczach. Natomiast w przypadku bocianów tak się nie dzieje. Owszem, możemy zaobserwować stada bocianów, ale tylko w tzw. wąskich gardłach migracyjnych, czyli właśnie tam, gdzie one są zmuszone do tego, żeby pokonać jakiś odcinek właśnie w tym, a nie innym miejscu. Jest to na przykład cieśnina Bosfor, wybrzeże Izraela i wybrzeże Egiptu. Tam właśnie możemy zaobserwować większe stada bocianów. Natomiast w Polsce już tego nie będzie. Jeżeli zobaczymy kilka, kilkanaście bocianów lecących razem, to jest to maksymalna liczebność, którą możemy zaobserwować jednocześnie. A są to ptaki, które generalnie migrują osobno. Także są to pojedyncze ptaki, bądź w małych grupkach, które możemy zobaczyć.

To są grupki rodzinne?

Nie, to też nie jest tak. Na przykład młode bociany, odlatują później niż dorosłe. Tak samo to się dzieje przy migracji wiosennej, więc nie ma takich zależności. Samce też wcześniej zajmują gniazda niż samice. Nie są one do siebie przywiązane, tak jakby chociażby gęsi czy łabędzie.

Ale przylatują samce wcześniej, żeby ogarnąć pewnie te gniazda. Czy w ostatnich latach bocianów przylatuje do Polski mniej więcej tyle samo, czy może więcej lub mniej?

Niestety jest to trend spadkowy. Co roku obserwujemy coraz mniejszą liczbę zajętych gniazd. Jest to zarówno w Polsce jak i w całej Europie, więc tutaj ze smutkiem możemy potwierdzić ten trend europejski. Dzieje się to poprzez zmiany, jakie w środowisku są dokonywane w rolnictwie, chociażby zmiany klimatyczne, mniejsza ilość pokarmu, a więc niestety bocianom jest trudniej, dlatego populacja spada, więc powinniśmy, w tej chwili, cieszyć się z każdego zajętego gniazda.

Opracowanie: Wiktoria Urban