Możliwe, że Donald Tusk przerwie w końcu milczenie i wypowie się na temat afery Amber Gold. Kilka dni temu ujawniono, że jego syn pracował dla jednej z firm Marcina Plichty - właściciela oskarżanego o oszustwa parabanku. Co więcej, szef rządu ostrzegał go przed współpracą z tym biznesmenem.

REKLAMA

Premier nie pokazuje się publicznie od kilkunastu dni, ostatni tydzień spędził na urlopie. Dziś ma jednak prowadzić obrady rządu, a później wystąpić na konferencji prasowej. Najwyraźniej więc Kancelaria Premiera uznaje, że sprawy związków Michała Tuska z firmą Plichty nie da się zamilczeć.

Jeszcze dziś rano nieoficjalnie mówiono, że premier potrzebuje czasu na poukładanie spraw rodzinnych i "poważną rozmowę" z synem. Wprawdzie jedna taka już się odbyła, ale opublikowane wczoraj wypowiedzi Michała Tuska mogły sporo skomplikować.

Syn premiera pracował dla firmy Marcina Plichty

Związki Michała Tuska z firmą Marcina Plichty są wyjątkowo zawikłane i niejasne. Niedawno wyszło na jaw m.in., że syn premiera pracował dla linii OLT Express jeszcze wtedy, gdy był dziennikarzem trójmiejskiego oddziału "Gazety Wyborczej". Ani przełożeni, ani nawet najbliżsi redakcyjni koledzy Michała Tuska nie wiedzieli, że jeszcze przed kwietniowym pożegnaniem z "Gazetą" rozpoczął on współprace z OLT - napisał w wydanym wczoraj specjalnym oświadczeniu redaktor naczelny "Gazety Wyborczej" Trójmiasto. Jan Grzechowiak zaprzeczył, jakoby Michał Tusk napisał pytania i odpowiedzi do wywiadu z dyrektorem OLT. Według Grzechowiaka, autorem tekstu był redakcyjny ekspert od komunikacji Michał Jamroż. Jednak Michał Tusk w wywiadzie dla "Gazety" przyznaje, że "przygotował swoje propozycje pytań do wywiadu oraz odpowiedzi i przekazał redakcyjnemu koledze, który nie wiedział o jego współpracy z OLT."

W poniedziałkowej prasie pojawiły się też pytania o związki syna premiera z Amber Gold. Michał Tusk miał być twarzą medialną linii OLT Express - cytuje Marcina Pichtę tygodnik "Wprost". Według szefa Amber Gold, syn premiera sam zgłosił się do właściciela OLT z taką propozycją. Tusk przyznał, że skontaktował się z Plichtą, ale od pomysłu, by zostać promotorem przedsięwzięcia się odżegnuje. "Tusk przyniósł nam konkretną informację: ile Port Lotniczy w Gdańsku bierze od naszej konkurencji - Wizz Air za obsłużenie jednego pasażera" - wyznał na łamach "Wprost" Marcin Plichta. Tygodnik zamieścił fragmenty korespondencji mailowej między synem premiera a szefem Amber Gold i ówczesnym właścicielem OLT Express.

Opozycja: To afera Donalda Tuska i Michała Tuska

To nie jest tylko afera syna premiera, to jest także afera samego premiera - tak o sprawie Amber Gold mówi opozycja. Poseł Marcin Marcin Mastalerek z Prawa i Sprawiedliwości podkreślał wczoraj, że premier ostrzegał przed firmą Plichty własnego syna, ale już nie innych obywateli. To jest afera Donalda Tuska i Michała Tuska. Otóż sam syn premiera przyznał, że w czerwcu jego ojciec - premier odradzał mu współpracę z OLT Express, czyli musiał mieć jakieś wiadomości. Czy pochodziły one od służb specjalnych, powinno to zostać wyjaśnione. Powinno zostać wyjaśnione, dlaczego premier Donald Tusk ostrzegł przed pracą i współpracą z OLT Express swojego syna, a nie ostrzegł Polaków przed firmą OLT Express, nie ostrzegł Polaków przed firmą Amber Gold. Przecież już wówczas miał informacje na ten temat - mówił parlamentarzysta.

10 sierpnia stowarzyszenie "Stop Korupcji" złożyło do prokuratury zawiadomienie na syna Donalda Tuska. Zdaniem jego członków Michał Tusk działał na szkodę spółki Port Lotniczy Gdańsk, w której był zatrudniony. W tym samym czasie wykonywał usługi dla innej spółki OLT Express za wyższe wynagrodzenie. "Stop Korupcji" dostrzegło w tym konflikt interesów, dlatego złożyło do gdańskiej prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez Tuska juniora.