Polskie biura podróży nie odwołują wyjazdów do Turcji po krwawym zamachu na lotnisko w Stambule. Nie mamy takich sygnałów od operatorów - usłyszał nasz dziennikarz w Polskiej Izbie Turystyki. We wtorkowym zamachu na międzynarodowym lotnisku w Stambule zginęło - według najnowszych danych - 41 osób, a blisko 240 zostało rannych. Premier Turcji Binali Yildrim poinformował, że według pierwszych ustaleń za atakiem stoi Państwo Islamskie (IS), a "zdecydowana większość" ofiar to obywatele tureccy.

REKLAMA

W ubiegłym roku polscy turyści za granicę wyjeżdżali najchętniej do Grecji i właśnie do Turcji.

Dziś, dzień po krwawych, samobójczych zamachach na lotnisku w Stambule, zdaniem touroperatorów nie ma powodów do zaniepokojenia.

Biura podróży podkreślają, że opierają się na komunikatach MSZ-tu. Resort spraw zagranicznych ostrzega w tej chwili jedynie przed podróżami w pobliże granicy turecko-syryjskiej i turecko-irackiej.

Tam, gdzie wysyłamy turystów zagrożenia nie ma - tłumaczy Monika Hajduk z biura podróży EximTours -Żadnych incydentów w rejonie Riwiery Tureckiej nie było. Samoloty latają, ci turyści, którzy mają życzenie - jadą.

Turyści, którzy chcieliby zrezygnować z wyjazdu mogą to zrobić, ale muszą się liczyć z utratą części wpłaconych pieniędzy. Wszystko zależy od terminu odwołania wyjazdu, który jest zapisany w ogólnych warunkach uczestnictwa - tłumaczy przedstawicielka biura.

Lotnisko w Stambule znów działa, ale wiele lotów odwołanych

Międzynarodowe lotnisko im. Ataturka w Stambule zostało ponownie otwarte, choć wiele lotów zostało odwołanych. Lotnisko nie funkcjonowało przez pięć godzin. Z tablic informacyjnych wynika, że około jednej trzeciej lotów zostało odwołanych, a wiele połączeń jest opóźnionych.

Gdy lotnisko było zamknięte, większość lotów przekierowywano do Izmiru, ok. 300 km na południowy wschód od Stambułu. Linie Turkish Airlines ogłosiły, że mogą za darmo zmienić datę lotu lub anulować bilety z datą do 31 lipca.


(j.)