Radca ambasady Polski w Mińsku Andrzej Olborski, pełniący obowiązki charge d'affaires ambasady, ma 10 dni na opuszczenie terytorium Białorusi - poinformował wczoraj białoruski resort spraw wewnętrznych.

REKLAMA

Według władz w Mińsku, nakaz opuszczenia Białorusi przez Andrzeja Olborskiego, to odpowiedź na wczorajszą decyzję polskiego MSZ o wydaleniu radcy ambasady Białorusi w Warszawie Mikoły Pietrowicza. Polski MSZ tłumaczy z kolei, że decyzję dotyczącą radcy Pietrowicza podjęto w reakcji na wydalenie z Białorusi polskiego konsula Andrzeja Buczaka.

Radca Olborski to już trzeci polski dyplomata, którego zmuszono do opuszczenia Mińska. Pierwszym wydalonym z Białorusi był radca ambasady Marek Bućko, którego ekipa Aleksandra Łukaszenki oskarżyła o ingerowanie w działalność Związku Polaków na Białorusi.

W starciu na wyrzucanie dyplomatów przegrywamy dwa do trzech, jednak polski MSZ raczej nie zamierza wyrównywać. My nie traktujemy tego jako grę, że jak ktoś strzelił gola, to natychmiast zbieramy się do jakiegoś ataku - mówi rzecznik prasowy MSZ. Podkreśla, że polskie władze starają się znaleźć jakieś rozsądne wyjście z całej sytuacji. Posłuchaj:

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio

Na ewentualny kontratak trzeba będzie więc poczekać. Pytanie, czy nasza reakcja będzie tak łagodna jak dotychczasowe, czy tym razem Polska zdecyduje się na poważniejsze ochłodzenie stosunków z Białorusią, np. przez obniżenie rangi naszego przedstawicielstwa w Mińsku.