2,5 godziny trwało przesłuchanie Lwa Rywina w białostockiej prokuraturze apelacyjnej. Był przesłuchiwany jako świadek w śledztwie dotyczącym nieprawidłowości przy nowelizacji ustawy medialnej. Zeznania producenta nie wniosły wiele nowego do sprawy.

REKLAMA

Nie występowałem z korupcyjną propozycją wobec Agory, nie było grupy trzymającej władzę – mówił w prokuraturze Rywin. Po przesłuchaniu zdecydowano, że producent wróci do podwarszawskiej Białołęki, gdzie odbywa karę. Prokuratura oceniła, że słowa Rywina nie wniosły nic nowego do śledztwa.

Jeszcze przed przesłuchaniem Rywin, pytany przez dziennikarzy, czy będzie współpracował z prokuratorem, odpowiedział: Zawsze. Dopytywany o tzw. grupę trzymającą władzę, powiedział, iż jest to wymysł dziennikarzy.

Rywin był już raz przesłuchiwany przez białostocką prokuraturę apelacyjną na początku roku i nie wniósł za wiele do sprawy. Prokuratura zresztą zamknęła już wątek zmiany ustawy medialnej, kierując do sądu akt oskarżenia przeciwko czterem osobom, w tym przeciwko byłej wiceminister kultury, Aleksandrze Jakubowskiej. Teraz rozszerzone śledztwo ma przede wszystkim ustalić, kto wchodzi w skład grupy trzymającej władzę.