Negocjacje ostatniej szansy opłaciły się. Lekarze z Porozumienia Zielonogórskiego doszli do porozumienia ze stroną rządową. Minister zdrowia Zbigniew Religa poinformował, że resort chce przekazać dodatkowe 240 mln zł na podstawową opiekę zdrowotną.

REKLAMA

To pozwoli na stopniowy wzrost stawki dla każdego lekarza. Te pieniądze nie zostały nikomu zabrane - podkreślił Religa. Do ostatniej chwili nie było jednak pewne, czy dojdzie do porozumienia. Jeszcze 15 minut przed konferencją prasową mówiono, że rozmowy zostaną zerwane. Minister rzucił jednak na szalę swój cały autorytet i oświadczył, że przekaże Funduszowi dodatkowe pieniądze, których spodziewa się w wyniku wzrostu gospodarczego i zwiększenia wpłat na ubezpieczenia zdrowotne. Środki te mają trafić właśnie do podstawowej opieki medycznej. Minister dodał, że jeżeli w II kwartale roku ich nie będzie, poda się do dymisji.

Po tym oświadczeniu lekarze z Porozumienia Zielonogórskiego przyznali, że choć dokumenty techniczne nie zostały jeszcze podpisane, propozycję akceptują, jeżeli zadeklaruje ją również szef Narodowego Funduszu Zdrowia. Tak też się stało – przy włączonych kamerach Jerzy Miller potwierdził wolę zamknięcia sporu.

Markowi Twardowskiemu, głównemu negocjatorowi ze strony Porozumienia Zielonogórskiego pozostało tylko stwierdzić, że nic nie wskazuje na to, że gabinety jutro będą zamknięte.

Tropem składki zdrowotnej

Przyjmujemy, że dochód to 1000 złotych. Składka zdrowotna, która wynosi 8,5 procent to 85 złotych. Na co idą te pieniądze? Najwięcej – bo 35 złotych tej składki – wydamy na szpital. Druga pozycja to refundacja leków – 17 złotych. Specjaliści – 6 złotych. Na podstawową opiekę zdrowotną, która obejmuje świadczenia lekarzy rodzinnych idzie ponad 10 procent składki. Reszta to rehabilitacja, stomatologia, psychiatria, uzdrowiska.

Jeśli chodzi o lekarzy pierwszego kontaktu to NFZ płaci im 5 złotych miesięcznie za każdą osobę, która znajduje się na stworzonej przez nich liście. Ponieważ przeciętna praktyka lekarza rodzinnego liczy sobie 2,5 tysiąca pacjentów, którzy zadeklarowali chęć korzystania z usług danego lekarza, to fundusz co miesiąc przelewa na konto takiego gabinetu średnio 10 tysięcy złotych.

Lekarze dostaną więcej pieniędzy, ale więcej – nie oznacza, że wystarczająco dużo. Tyle kosztuje paczka papierosów. Natomiast jedno badanie moczu dla pacjenta kosztuje 3,50 zł z pobraniem - mówi dr Wojciech Kamyk, lekarz rodzinny z Wrocławia.

Cieszą się natomiast pacjenci, że lekarze są dziś w pracy. Medycy są jednak mniej zadowoleni, bo po 6-letnich studiach dostają w państwowej służbie zdrowia 55 proc. średniego krajowego wynagrodzenia.