Badanie DNA potwierdziło, że ciało znalezione tydzień temu w Warcie to poszukiwana od listopada Ewa Tylman - mówi nam prokurator Łukasz Biela. Zwłoki wyłowiono z rzeki w małej miejscowości Czerwonak koło Poznania. Podejrzany o zabicie kobiety Adam Z. przebywa wciąż w areszcie.

REKLAMA

Mamy prawdopodobieństwo graniczące z pewnością, że to Ewa Tylman - przyznał w rozmowie z reporterem RMF FM Łukasz Biela pełniący obowiązki zastępcy prokuratora okręgowego w Poznaniu.

Badania DNA potwierdziły to, czego można było się domyślać po ubraniach, rzeczach i dokumentach znalezionych przy kobiecie wyłowionej przed tygodniem w Czerwonaku, około 10 kilometrów w dół Warty od mostu Świętego Rocha, gdzie ostatni raz była widziana zaginiona. Biegli nadal będą pracować nad uzyskanymi informacjami, ale ciało Tylman zostanie już wydane rodzinie, która po ośmiu miesiącach od śmierci kobiety będzie mogła ją pochować.

Zaginęła w listopadzie, nie wróciła z imprezy

Ewa Tylman zaginęła w nocy z 22 na 23 listopada 2015 roku, kiedy wracała po imprezie do domu. Odprowadzał ją znajomy - Adam Z. Po raz ostatni 26-latka była widziana ok. godziny 3.20 w okolicach ul. Mostowej, przed mostem Rocha. Po tym ślad po niej zaginął. Dno i nabrzeża Warty od listopada ub. roku były wielokrotnie przeszukiwane z użyciem specjalistycznego sprzętu.

Prokuratura od tego czasu uważała, że Ewa Tylman nie żyje i postawiła Adamowi Z. zarzut "zabójstwa z zamiarem ewentualnym". Mężczyzna nie przyznał się do zarzucanego mu czynu. Grozi mu kara do 25 lat więzienia lub dożywocie.

(mal)