Do aresztu trafił właściciel firmy mającej utylizować niebezpieczne odpady. Mężczyzna w rzeczywistości nielegalnie składował je w wynajętych magazynach w Chorzowie oraz w dwóch miejscach w Katowicach. Odpowie za oszustwo i narażanie innych na utratę zdrowia.

REKLAMA

Jak poinformowała Justyna Dziedzic z chorzowskiej policji, mężczyzna przed aresztowaniem usłyszał zarzuty dotyczące: oszustw związanych z niezrealizowaniem umów na utylizację niebezpiecznych odpadów, nielegalnego składowania tychże opadów oraz narażenia innych osób na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia.

35-latka z Katowic zatrzymała w poniedziałek policja z Chorzowa. W wynajętym przez niego magazynie na terenie dawnych zakładów chemicznych przy chorzowskiej ul. Stalowej znaleziono ok. 20 ton niebezpiecznych odpadów medycznych i weterynaryjnych, m.in. beczki worki i pojemniki ze strzykawkami, igłami oraz materiałami po badaniach medycznych.

Tego samego dnia katowiccy policjanci zabezpieczyli nielegalne składowisko na terenie prywatnej posesji przy katowickiej ulicy Sumów, przy której mieści się siedziba firmy. W budynkach gospodarczych znaleziono m.in. zbiorniki, beczki i plastikowe pojemniki z substancjami chemicznymi a także kosze na śmieci zawierające prawdopodobnie odpady szpitalne i zwierzęce.

Ostatnie dotąd składowisko znaleziono we wtorek w pobliżu centrum Katowic, na terenie byłej huty Baildon w rejonie ulicy Brackiej. Na wolnym powietrzu ustawiono tam naczepę samochodową i trzy stalowe kontenery wypełnione niebezpiecznymi odpadami.

Na wniosek miejscowych samorządów utylizację niebezpiecznych znalezisk przeprowadzą specjaliści. W środę na wniosek policji i prokuratury sąd aresztował właściciela firmy. Za popełnione przestępstwa może grozić mu kara do 8 lat więzienia.