Sąd w Sieradzu aresztował na trzy miesiące 28-letniego strażnika więziennego, który śmiertelnie postrzelił w poniedziałek trzech policjantów i ciężko ranił aresztanta. Prokuratura postawiła mu zarzut potrójnego zabójstwa i usiłowania zabójstwa jednej osoby. Mężczyźnie grozi dożywocie.

REKLAMA

Wtorkowe przesłuchania Damiana C. w prokuraturze trwały trzy godziny. Jak powiedział reporterowi RMF FM rzecznik sieradzkiej prokuratury, zeznania mężczyzny należy uznać za istotne dla wyjaśnienia tragedii. Przed sądem przyznał się do winy, ale odmówił składania wyjaśnień. Nie wiadomo co wcześniej powiedział w prokuraturze. Dla dobra śledztwa objęte zostało to tajemnicą.

Policja nie ma sobie w tej sprawie nic do zarzucenia. Rzeczniczka komendy wojewódzkiej w Łodzi odpiera zarzuty, że nie poinformowano władz więzienia o wcześniejszych postępowaniach dotyczących Damiana C.Te postępowania nie były przeciwko, lecz w sprawie i na tym etapie nie mieliśmy prawa informować pracodawcy strażnika więzienia - broni się policja.

Stan postrzelonego w poniedziałek aresztanta jest stabilny; mężczyzna został ranny w brzuch, rękę i udo. Jest przytomny, a jego stan zdrowia jest na tyle stabilny, że może zostać przewieziony do więziennego szpitala w Łodzi - poinformowała dziennikarzy rzeczniczka sieradzkiego szpitala Grażyna Kieszniewska.

W poniedziałek na miejscu tragedii zginęło dwóch policjantów, trzeci zmarł na stole operacyjnym. Kondolencje oraz obietnice pomocy i wsparcia dla rodzin zastrzelonych policjantów złożył dziś komendant główny policji Konrad Kornatowski. Zapewnił, że policja pokryje koszty związane z pogrzebami funkcjonariuszy, a ich rodziny dostaną zapomogi. Specjalne stypendia mają też otrzymać ich dzieci.

RMF FM dostrzega ten jednostkowy gest, ale pytamy też: czy na gestach się skończy. Dramat w Sieradzu ujawnił bowiem skrywany dotąd obraz polskiego systemu więziennictwa.

Strażnicy więzienni pozbawieni opieki psychologów

Strażnicy więzienni w Polsce są właściwie pozbawieni opieki psychologów - mówi w rozmowie z RMF FM wiceszef NSZZ pracowników służby więziennej. Czesław Tuła przytacza szokujące przykłady pozostawienia funkcjonariuszy samym sobie po tym, jak przeszli poważny kryzys.

Jednemu ze strażników nie udało się uratować umierającego więźnia - opowiada. Ale jego przełożeni nie widzieli potrzeby, by mężczyzna zasięgnął porady lekarza specjalisty. Strażnik tak bardzo nie radził sobie z przeżyciami, że bał się nawet przejść obok pomieszczenia, gdzie zmarł osadzony.

Czesław Tuła nie kryje także zdziwienia, jeśli chodzi o badania psychologiczne dla funkcjonariuszy, którzy posługują się bronią. Pierwszy raz słyszę - twierdzi. Oczywiście, są badania przy przyjęciu do służby oraz te okresowe co 4 lata.

Ale na tym nie kończą się problemy strażników więziennych – podkreśla Tuła. Wciąż brakuje etatów, więc strażnicy pracują po 13 godzin, a w wolnym dniu zamiast odpoczywać są wzywani na kolejną zmianę - dodaje.