Prawdopodobnie jeszcze dziś prokuratura wystąpi z wnioskiem o tymczasowy areszt dla rodziców zagłodzonego dziecka spod Nowego Sącza. Para usłyszała zarzuty znęcania się ze szczególnym okrucieństwem i nieumyślnego spowodowania śmierci. Rodzicom grozi do 10 lat więzienia. Ciało dziewczynki znaleziono w łóżeczku na poddaszu domu w Brzeznej.

REKLAMA


Ustaliliśmy procesowo, że ojciec miał złożyć w miejscowym ośrodku zdrowia oświadczenie, że nie chce, żeby dziecko podlegało ochronie zdrowotnej. Dziewczynka nie podlegała też obowiązkowym szczepieniom ochronnym. Zarzuty, które postawiliśmy rodzicom, są zarzutami wstępnymi. Mogą się zmienić w trakcie śledztwa. Zgon dziecka nastąpił w wyniku wyniszczenia spowodowanego długo trwałą głodówką - powiedział RMF FM Piotr Kosmaty z Prokuratury Apelacyjnej w Krakowie. Para nie przyznaje się do winy. W prokuraturze mężczyzna odmówił składania zeznań.

Małżeństwo spod Nowego Sącza ma jeszcze jedno dziecko. To 5-letni chłopczyk. Od razu prokurator podjął działania zmierzające do zapewnienia bezpieczeństwa dziecku. Chłopczyk trafił do dziadków - dodaje prokurator Kosmaty.

Rodzina korzystała też z porad znachora. Nie można wykluczyć, że Magda była leczona u tego mężczyzny. Reporterowi RMF FM udało się ustalić, gdzie przyjmował on "pacjentów". Od jego sąsiadów usłyszał, że mężczyzna jeszcze wczoraj spakował się i wyjechał.

Siedem lat temu odpowiadał przed sądem w podobnej sprawie. Chodziło wtedy o śmierć 5-letniego Przemka. Jego matka zeznała jednak, że uzdrowiciel przyjeżdżał do jej domu prywatnie. Nie poniósł on wtedy żadnych konsekwencji.

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla video

Lekarze mieli związane ręce

Jak powiedziała RMF FM Sabina Gołębiewska z ośrodka zdrowia w Brzeznej ojciec Magdy twierdził, że dziewczynka jest leczona na Słowacji. Nie mieliśmy żadnych podejrzeń, co do złego traktowania dziecka. Wprost przeciwnie. To rodzina która go wyczekiwała. Mieli prawo wybrać lekarza gdzie chcą. Mają prawo leczyć prywatnie. Każdy z nas ma prawo odmówić leczenia - dodaje. Jak podkreśla, pracownicy ośrodka zrobili wszystko co mogli. Mam nawet wrażenie, że zrobiliśmy więcej - mówi.

Magda była leczona w ośrodku do trzeciego miesiąca życia. Potem rodzice zrezygnowali z opieki medycznej.

(ug)