Na trzy miesiące trafił do aresztu 22-latek z Warszawy, który wjechał w pięcioosobową grupę rowerzystów na trasie Suwałki - Sejny. Trzech z nich zginęło na miejscu - w tym sześcioletni chłopiec.

REKLAMA

22-letni mężczyzna usłyszał zarzut spowodowania śmiertelnego wypadku, za który grozi do 8 lat więzienia. Teraz trafił na trzy miesiące do aresztu, z którego będzie mógł wyjść na wolność po wpłacie 80 tys. poręczenia majątkowego.

Jak informuje prokuratura, kierowca, który potrącił śmiertelnie trzy osoby był trzeźwy. Trwa ustalanie pozostałych okoliczności tragedii, m.in. prędkości, z jaką jechało auto.

Ze wstępnych ustaleń wynika, że rowery turystów były oświetlone, ale rowerzyści nie mieli kamizelek odblaskowych i kasków. Według prokuratury jechali prawidłowo, jeden za drugim.

Trzy osoby zginęły na miejscu

Do wypadku doszło w środę wieczorem, na drodze Suwałki-Sejny. W miejscowości Pawłówka kierowca osobowego hyundaia, wyprzedzając inne auto, wjechał w pięcioosobową grupę turystów jadących rowerami. Troje z nich zginęło na miejscu, w tym: 6-letni chłopiec, jego 16-letnia kuzynka i 44-letni mężczyzna. 46-letnia kobieta i 9-letnia dziewczynka, choć nie miały obrażeń, trafiły do szpitala w Sejnach. Tam udzielono im pomocy psychologicznej. Następnego dnia opuściły placówkę.