Koniec pobłażliwości dla narciarzy wyjeżdżających poza wyznaczone trasy na terenie Karkonoskiego Parku Narodowego w Czechach zapowiadają służby parku. Narciarze łamiący przepisy będą karani karą od dziesięciu tysięcy koron – donosi czeski portal idnes.cz.

REKLAMA

Zgodnie z przepisami narciarze zarówno po czeskiej, jak i po polskiej stronie na terenie Karkonoskiego Parku Narodowego mogą poruszać się na nartach tylko na wyznaczonych trasach do zjazdów i trasach biegowych. Miejsca, do których nie można wjeżdżać, są odpowiednio oznaczone. W Czechach specjalnymi tablicami, siatkami i taśmami.

Dwujęzyczne tablice ostrzegawcze, po czesku i angielsku, pojawiły się między innymi w okolicach ośrodka SkiResort Černá Hora-Pec.

Jazda na nartach poza stokiem to nie tylko kwestia ochrony przyrody, roślin i żyjących tam zwierząt, ale także bezpieczeństwa. W nieprzygotowanym terenie między drzewami może dojść do groźnego wypadku - przyznają pracownicy Karkonoskiego Parku Narodowego w Polsce.

Tu problem narciarzy wyjeżdżających poza wyznaczone szlaki także powraca każdej zimy. Tacy miłośnicy białego szaleństwa muszą się liczyć z karą do 500 złotych, jeżeli dojdzie jednak do złamania innych przepisów czy sprawa trafi do sądu, grzywny mogą być znacznie wyższe. Pracownicy parku po polskiej stronie dodają także, że w ostatnim czasie coraz większy problem jest nie tylko z narciarzami wyjeżdżającymi poza stoki, ale także z osobami, które na teren parku wjeżdżają na skuterach śnieżnych.

W Czechach narciarze wjeżdżają nie tylko do stref chronionych o mniejszym znaczeniu, ale także na tereny ściśle chronione. Jak donosi czeski portal, w okolicach stoków pojawią się nie tylko dodatkowe kontrole, strażnicy parku częściej mają także kierować sprawy do postępowań administracyjnych, które kończą się nałożeniem wyższych kar.

(j.)