Zmiana Ewangelii byłaby czymś bardzo niebezpiecznym - tak postulat dopuszczenia osób rozwiedzionych do komunii podsumował przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki, który uczestniczy w Watykanie w synodzie biskupów na temat rodziny.

REKLAMA

W rozmowie z włoską sekcją Radia Watykańskiego arcybiskup Gądecki odniósł się do sprawy postulowanego przez część tzw. liberalnej hierarchii dopuszczenia rozwodników do komunii, która bardzo podzieliła ojców synodalnych.

Hierarcha podkreślił przy tym, że osoby rozwiedzione są "integralną częścią Kościoła". Mają różne możliwości realizacji w życiu Kościoła; poprzez edukację dzieci, dzieła miłosierdzia, słuchanie Słowa Bożego, obecność i modlitwę w Kościele - przypomniał.

A zatem, argumentuje przewodniczący polskiego episkopatu, ludzie ci nie są wykluczeni z życia Kościoła z powodu rozwodu. Podkreślił zarazem, że Eucharystię może przyjąć ten, kto nie jest w stanie grzechu, kto się wyspowiadał. Tymczasem "grzech cudzołóstwa trwa wśród osób, które się rozwiodły i zawarły ponownie związki" - oświadczył abp Gądecki.

Można mówić o empatii, o miłosierdziu wobec tych osób, ale prawo człowieka nie może górować nad prawem Chrystusa, nad wymogami, które Chrystus postawił w Ewangelii. Zmiana Ewangelii byłaby czymś bardzo niebezpiecznym - powiedział metropolita poznański.

Zdaniem arcybiskupa Gądeckiego należy odkryć na nowo nauczanie Kościoła na temat małżeństwa i rodziny, bo - jak wskazał - przekonanie o tym, że wszyscy je znają, jest błędne. Jak ocenił, ludzie nie mogą przypomnieć sobie jego fundamentów.

Zadaniem duszpasterzy jest "zanurzanie doktryny w czasach współczesnych", po to, by nie była ona czymś "abstrakcyjnym", lecz odpowiedzią na codzienne sytuacje - wskazał abp Gądecki.

Media z uwagą śledzą wypowiedzi polskiego hierarchy, bo to on podczas zeszłorocznego synodu na temat rodziny głośno zaprotestował przeciwko zawartości jednego ze wstępnych dokumentów z dyskusji. Uznał, że postulowane otwarcie wobec rozwodników i par homoseksualnych jest nie do przyjęcia jako próba odejścia od nauczania Jana Pawła II i dowód obecności śladów "antymałżeńskiej ideologii".

(j.)