Co roku 25 mieszkańców Małopolski umiera w trakcie zawału serca. To efekt m.in. niedoskonałego systemu przesyłu zapisu EKG z karetek do centrum kardiologicznego - pisze "Dziennik Polski".

REKLAMA

W wypadku podejrzenia zawału ratownicy z karetki decydują się na tzw. telekonsultację: pacjentowi wykonują w karetce EKG i poprzez system telemedyczny przesyłają wyniki do Instytutu Kardiologii w szpitalu im. Jana Pawła II. Tam dyżurny kardiolog podejmuje natychmiastowa decyzję, gdzie ma zostać zawieziony pacjent i co dalej z nim robić.

Instytut Kardiologii w szpitalu Jana Pawła II w Krakowie dysponuje najwyższej jakości urządzeniem do odbioru informacji telemedycznych. Może ono jednak odbierać dane o EKG z urządzeń wyprodukowanych tylko przez jedną firmę.

W efekcie na 24 karetki Krakowskiego Pogotowia Ratunkowego tylko 12 może korzystać z systemu TeLeEKG. Jeśli karetka nie dysponuje urządzeniem dopasowanym do aparatury Instytutu Kardiologii w szpitalu im. Jana Pawła II, chory wieziony jest do najbliższego Szpitalnego Oddziału Ratunkowego, gdzie jest wykonywane kolejne EKG.

Dopiero wtedy zapada decyzja, dokąd chorego zawieźć. Mijają bezcenne dla życia minuty. Dr. hab. med. Dariusz Dudek z Instytutu Kardiologii szpitala im. Jana Pawła II ocenia że w ciągu roku z powodu niedoskonałego systemu umiera w Małopolsce aż 25 zawałowców.