Dane o karalności, a właściwie ich brak mogą pokrzyżować pracę 24-godzinnych sądów, które mają zacząć działać od poniedziałku. Przyspieszony tryb będzie dotyczył przestępców złapanych na gorącym uczynku, m.in. pseudokibiców, chuliganów i pijanych kierowców.

REKLAMA

W krakowskim sądzie przy ul. Mogilskiej przygotowano już specjalną salę rozpraw. Gotowa jest też skomputeryzowana sala narad sędziowskich oraz specjalny pokój, w którym oskarżony będzie mógł porozumieć się z adwokatem. Te rozmowy obserwować będą zza specjalnej szyby funkcjonariusze policji sądowej. Na razie wyroki w 24-godzinnym krakowskim sądzie wydawać będzie sześciu sędziów.

Okazuje się jednak, że brak tzw. karty karnej, czyli informacji o przeszłości karnej oskarżonego, może uniemożliwić pracę sędziom. Karta karna jest bowiem integralną częścią aktu oskarżenia. Bez tych danych nie będzie można rozpocząć rozprawy – tłumaczy sędzia Andrzej Almert. One mogą mieć znaczenie nie tylko dla wymiaru kary, ale przede wszystkim dla kwalifikacji. Przecież w grę może wchodzić recydywa, a żeby ją określić, trzeba mieć dokładne dane o karalności takiego doprowadzonego.

Centralna baza Krajowego Rejestru Karnego znajduje się w Ministerstwie Sprawiedliwości. Jak dowiedział się reporter RMF FM, aby usprawnić pracę sądów w centrali przewidziano specjalne dyżury. Kłopoty mogą jednak powstać, gdy zapytań o karalność sądzonych będzie zbyt dużo.

Według szacunków, w nowej krakowskiej sali wydanych zostanie rocznie kilka tysięcy wyroków. Policja tylko w Małopolsce zatrzymuje rocznie 4,5 tys. pijanych kierowców.