Po godz. 21 Sejm uchwalił ustawę umożliwiającą finansowanie trzynastych emerytur i rent socjalnych z Funduszu Solidarnościowego - wcześniej Funduszu Wsparcia Osób Niepełnosprawnych. Głosowanie było poprzedzone burzliwą dyskusją. Wszystkie kluby opozycyjne opowiedziały się przeciwko projektowi PiS. W debacie posłowie Prawa i Sprawiedliwości zapewniali, że projekt nie uszczupli pieniędzy skierowanych na rzecz osób niepełnosprawnych.

REKLAMA

Za ustawą przygotowaną przez PiS głosowało 233 posłów, 215 było przeciw, nikt nie wstrzymał się od głosu. Wcześniej Sejm nie poparł wniosków KO i Lewicy o odrzucenie projektu w całości, a także wniosków mniejszości.

Przyjęte zostały natomiast poprawki PiS. Zmieniają one m.in. termin wejścia w życie ustawy - większość przepisów nowelizacji będzie obowiązywała z dniem następującym po dniu ogłoszenia. Zgodnie z inną poprawką, z Funduszu Solidarnościowego będą mogły być także finansowane świadczenia zdrowotne związane z wydawaniem orzeczeń dla osób niezdolnych do samodzielnej egzystencji, które wnioskują o przyznanie świadczenia uzupełniającego (tzw. 500 plus dla niesamodzielnych). Środki te będą przekazywane do Narodowego Funduszu Zdrowia w wysokości 0,5 proc. kwoty przeznaczonej na wypłatę świadczenia uzupełniającego.

Co oznaczają zmiany?

Zgodnie z nowymi przepisami działający od 1 stycznia tego roku Solidarnościowy Fundusz Wsparcia Osób Niepełnosprawnych zmieni nazwę na Fundusz Solidarnościowy, a znajdujące się na nim pieniądze będą mogły być przeznaczane nie tylko na osoby niepełnosprawne, ale także na emerytów i rencistów.

Ustawa przewiduje, że z pieniędzy Funduszu będą mogły być finansowane tzw. trzynaste emerytury wraz z kosztami ich obsługi, a także renta socjalna i zasiłek pogrzebowy, który przysługuje w razie śmierci osoby pobierającej rentę socjalną.

Zgodnie z nowelizacją pieniądze na refundację tzw. trzynastych emerytur i rent z 2019 r., wypłaconych z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, są kosztami Funduszu. Tym samym Fundusz przekaże do FUS pieniądze na refundację tego świadczenia. Minister finansów wpłaci do Funduszu Rezerwy Demograficznej pieniądze z budżetu państwa, zablokowane w części dotyczącej Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Funduszowi z kolei zostanie udzielona pożyczka w kwocie do 9 mld zł z Funduszu Rezerwy Demograficznej (w złożonej w poniedziałek autopoprawce doprecyzowano, że pożyczka będzie nieoprocentowana).

Wskutek nowelizacji maksymalny limit wydatków w latach 2019-2028 zwiększyłby się z prawie 23,7 mln zł do 32,2 mln zł (z części 44 - zabezpieczenie społeczne).

PiS bronił projektu podczas debaty

Tadeusz Cymański z PiS przedstawiając sprawozdanie z komisji, podkreślił, że sens procedowanego projektu polega na "wprowadzeniu mechanizmu, księgowego zabiegu polegającego na zaciągnięciu przez ten fundusz bardzo wysokich pożyczek z innych źródeł, głównie z Funduszu Rezerwy Demograficznej, a następnie przekazanie tych środków do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, jako zwrot trzynastych emerytur".

Dodał, że źródłem przychodów Solidarnościowego Funduszu Wsparcia Osób Niepełnosprawnych jest m.in. danina solidarnościowa, która została wprowadzona przez rząd po proteście osób niepełnosprawnych w Sejmie.

Jak dodał, "ani jedna złotówka ze środków pochodzących z daniny solidarnościowej nie była, nie jest i nie będzie przeznaczona na inne cele, jak tylko te, które są w literze i idei tych przepisów".

ZOBACZ: Hartwich: Czekaliśmy na Fundusz Solidarnościowy. Teraz jest zabierany

Gabriela Masłowska (PiS) także zapewniała, że wprowadzanie dodatkowych zadań, które będą mogły być wydatkowane z funduszu nie uszczupli pieniędzy skierowanych na rzecz osób niepełnosprawnych. Programy dla niepełnosprawnych finansowane z funduszu są gwarantowane, a środki na nie, na rok 2020, są utrzymane bez zmian, a w wielu miejscach nawet uległy zwiększeniu - podkreśliła Masłowska.

Jak mówiła, "niepełnosprawność w polskiej kulturze budzi odruch głębokiego współczucia, ale obce naszej kulturze jest wykorzystywanie ludzkiego nieszczęścia dla partyjnych celów politycznych". A tak się dzieje w przypadku tej ustawy. Opozycja jak wilki rzuciła się na łatwy łup, wcielając się w skórę obrońców uciemiężonych przez PiS - dodała.

Poinformowała o złożeniu przez PiS dwóch poprawek do projektu. Jedna z nich dotyczy faktu, że przy wydawaniu zaświadczeń o całkowitej niezdolności do pracy lekarze pobierają opłaty od zainteresowanych, chcemy im tego zaoszczędzić. Wobec tego w proponowanej poprawce zapisujemy, że środki te będą przekazywane do Narodowego Funduszu Zdrowia i stąd przez Fundusz Solidarnościowy do NFZ - wyjaśniła.

Opozycja o "manipulacji finansami publicznymi"

Z kolei Sławomir Piechota z Koalicji Obywatelskiej pytał, "czy w ocenie posłów PiS jest za dużo pieniędzy na wspieranie osób z niepełnosprawnościami, skoro fundusz stworzony dla wsparcia tych konkretnych osób ma teraz przejąć zadania budżetu państwa i ZUS-u?".

Podkreślał, że zgodnie z projektem Fundusz Solidarnościowy (FS) ma zaciągnąć 9 mld zł nieoprocentowanej pożyczki z Funduszu Rezerwy Demograficznej (FRD), czyli sześciokrotnie wyższą niż roczne przychody FS. Czemu służy ta manipulacja finansami publicznymi? - pytał.

Liderka ubiegłorocznego protestu osób niepełnosprawnych w Sejmie, obecnie posłanka KO Iwona Hartwich oceniła, że jeśli projekt zostanie uchwalony, zabraknie pieniędzy m.in. na opiekę wytchnieniową, świadczenie uzupełniające dla osób niesamodzielnych, na aktywację zawodową i społeczną oraz na asystentów osobistych.

Beata Maciejewska z Lewicy oceniła, że projekt posłów PiS jest "szkodliwy i cyniczny, pisany w duchu kreatywnej księgowości i przeprowadzony bez żadnych konsultacji". Podkreśliła, że jest on szkodliwy dla wszystkich obywateli, nie tylko dla osób z niepełnosprawnościami i ich rodzin. Skomentowała też 9-miliardową pożyczkę, jaką fundusz ma wziąć z FRD. To oznaczać może - gdyby powtarzały się te pożyczki - że w ciągu 5 lat z Funduszu Rezerwy Demograficznej znikną pieniądze, które miały zabezpieczać nasze emerytury - powiedziała.

Stanowisko klubu KP PSL-Kukiz'15 przedstawiła Agnieszka Ścigaj. Rzeczywiście nie głosowaliśmy rok temu za projektem tworzącym ten fundusz. I mieliśmy rację, wtedy nie ufając, że to będą nowe pieniądze, po części zabrane z nowego podatku - powiedziała. Wskazała na potrzebę wdrożenia gruntownych reform, m.in. orzecznictwa o niepełnosprawności i systemu emerytalnego.

Obecnie nadal nie będziemy popierać tego projektu, ponieważ on dobrze nie został jeszcze zrealizowany rok temu, w tej chwili jest nowelizowany i w żaden sposób na pewno nie zrealizuje tych celów, które ma w tytule - dodała.

Janusz Korwin-Mikke (koło Konfederacja) także krytycznie ocenił projekt PiS. Byłoby dobrze, kiedy dostaje się jakieś pieniądze, zastanowić się, od kogo one pochodzą (...). W tym przypadku akurat są zabierane niepełnosprawnym, ale tutaj wszystko polega na tym, żeby zabrać jednym i dać drugim, i dostać z tego powodu jakieś pieniądze albo dostać jakiś zysk polityczny (...). Otóż my się sprzeciwiamy takim praktykom i my byśmy chcieli, żeby rządziła sprawiedliwość, a nie demokracja - powiedział Korwin-Mikke.