3,5 tys. razy objechać kulę ziemską, 362 razy dojechać do Księżyca. To wszystko jest możliwe, jeśli do dyspozycji będziemy mieli paliwo dla 127 urzędów administracji rządowej. Przez cztery najbliższe lata urzędnicy swoimi samochodami planują wyjeździć ponad 11 mln litrów benzyny i ponad 5 mln litrów oleju napędowego.

REKLAMA

Zobacz, ile paliwa zamówiły poszczególne urzędy.

790 tysięcy litrów benzyny i półtora miliona litrów diesla zamówił Inspektorat Transportu Drogowego. Ale to instytucja, której praca polega na kontrolowaniu naszych dróg. Karty flotowe zamówiono więc do 80 samochodów.

150 kart i niemal po równo - po 260 tys. litrów benzyny i oleju napędowego zamówił Urząd Komunikacji Elektronicznej. Z tego urzędu dostałem odpowiedź, że paliwo niezbędne jest do wykonywania ruchomych badań kontrolnych rynku telekomunikacyjnego oraz do agregatów stacji pomiarowych.

Z zapotrzebowania na 300 tys. litrów paliwa nie chciał wytłumaczyć się resort finansów. W ministerstwie Jacka Rostowskiego zamówiono aż 81 kart do tankowania na stacjach benzynowych. Mniej samochodów, bo 23 ma resort skarbu, ale tam urzędnicy jeżdżą więcej, bo też zamówili 300 tys. litrów benzyny. "Nadzorujemy 831 spółek Skarbu Państwa" - tłumaczą.

W oczy rzuca się fakt, że urzędnicy wojewody w najmniejszym woj. opolskim potrzebują więcej paliwa niż w największym mazowieckim, choć mają ponad 2 razy mniej samochodów.