ZNP oskarża szefową MEN o działania PR-owe w związku z referendum edukacyjnym

Czwartek, 22 czerwca 2017 (15:31)

"To tylko działanie PR-owe" - tak Sławomir Broniarz, przewodniczący Związku Nauczycielstwa Polskiego ocenia postawę minister Anny Zalewskiej w sprawie wniosku o referendum na temat zmian w oświacie. Szefowa resortu edukacji zagłosowała dzisiaj za skierowaniem obywatelskiego wniosku do komisji ustawodawczej.

Szefowa MEN nie odnosi się do zarzutów Sławomira Broniarza. Swoje odpowiedzi w rozmowie z dziennikarzami, wielokrotnie zaczynała dzisiaj stwierdzeniem: "Jestem ministrem edukacji, urzędnikiem państwowym". Mogę tylko powiedzieć, że wszystkie zapowiedzi totalnej opozycji się nie sprawdziły. Sieć szkół jest, podstawy programowe są, podręczniki są, pieniądze są, rekrutacja się odbywa - podkreśliła Zalewska.

Dopytywana, jak zagłosuje nad ostatecznym wnioskiem referendalnym, powiedziała, że "jasna deklaracja będzie w momencie głosowania".

Komisja będzie nad tym pracować, będzie analizować, łącznie z analizą pytania. Kiedy zostanie to poddane głosowaniu, będę się na ten temat wypowiadać. Teraz odpowiadam za właściwe wprowadzenie reformy - 1 wrzesień jest już przygotowany - powiedziała minister.

Anna Zalewska mimo że unika jasnych odpowiedzi, jest przekonana, że jej reforma, która zakłada m.in. likwidację gimnazjów, wejdzie w życie bez przeprowadzenia referendum. Zupełnie spokojnie będę jutro rozdawała świadectwa po VI klasie, które będą świadectwami promocyjnymi do VII klasy - stwierdziła.

Zdaniem przewodniczącego ZNP to dowód na to, że dzisiejszy głos za skierowaniem wniosku o referendum do komisji był tylko grą pozorów minister Zalewskiej.

Sejm zdecydował w czwartek w głosowaniu, że obywatelski wniosek o przeprowadzenie ogólnokrajowego referendum w sprawie reformy edukacji został skierowany do sejmowej komisji ustawodawczej. Za skierowaniem wniosku do komisji głosowało 441 posłów, nikt był przeciw, dwie osoby wstrzymały się od głosu.

Wniosek o skierowanie wniosku obywatelskiego do komisji ustawodawczej złożyło PiS w nocy z wtorku na środę podczas debaty nad nim.

Pomysłodawcą referendum jest Związek Nauczycielstwa Polskiego, a w skład komitetu wspierającego inicjatywę wchodzą przedstawiciele partii politycznych, stowarzyszeń, organizacji i ruchów społecznych, w tym ruchów rodzicielskich; m.in. "Rodzice przeciwko reformie edukacji", koalicja "Nie dla chaosu w szkole", Krajowe Porozumienie Rodziców i Rad Rodziców, Społeczne Towarzystwo Oświatowe, Krajowe Forum Oświaty Niepublicznej, OPZZ, PO, Nowoczesna, PSL, Razem i Inicjatywa Polska.

Pod wnioskiem o jego przeprowadzenie zebrano ponad 910 tys. podpisów osób popierających tę ideę. Złożono go w Sejmie 20 kwietnia.

Pytanie referendalne, które chcą zadać obywatelom autorzy wniosku, brzmi: "Czy jest Pani/Pan przeciw reformie edukacji, którą rząd wprowadza od 1 września 2017 roku?".

Zgodnie z reformą edukacji w miejsce obecnych pojawią się 8-letnie szkoły podstawowe, 4-letnie licea ogólnokształcące, 5-letnie technika i dwustopniowe szkoły branżowe; gimnazja zostaną zlikwidowane. Reforma oświaty rozpocznie się od nowego roku szkolnego, czyli od roku szkolnego 2017/2018. Uczniowie kończący w tym roku klasę VI szkoły podstawowej staną się we wrześniu uczniami VII klasy szkoły podstawowej.

Rozpoczęło się stopniowe wygaszanie gimnazjów - w tym roku nie prowadzono do nich rekrutacji. W roku szkolnym 2018/2019 gimnazja opuści ostatni rocznik kończący klasy III. Od 1 września 2019 r. gimnazjów nie będzie już w ustroju szkolnym.

(mpw)

Artykuł pochodzi z kategorii: Polska

RMF FM/PAP