Znasz się na budowlance? Masz wstęp na medycynę na UJ

Sobota, 21 lipca 2012 (07:41)

Wystarczyło dobrze znać się na budowlance, by zostać w tym roku studentem medycyny Uniwersytetu Jagiellońskiego. Znajomość Afryki pozwalała natomiast dostać się na prawo - stwierdza "Dziennik Polski". Wszystko dzięki egzotycznym olimpiadom.

Po raz pierwszy w historii uczelni o przyjęciu na oblegane przez kandydatów kierunki studiów mógł zadecydować start w bardzo nietypowych olimpiadach. Chodzi np. o konkursy wiedzy i umiejętności rolniczych, wiedzy i umiejętności budowlanych, innowacji technicznych, wiedzy elektrycznej i elektronicznej czy w misyjnej olimpiadzie znajomości Afryki. Co więcej, laureaci i finaliści tych olimpiad byli traktowani podczas rekrutacji identycznie jak ci, którzy zwyciężyli w zmaganiach w dziedzinie biologii, chemii, matematyki czy historii.

Na przykład na prawo pozwalał się dostać tytuł laureata lub finalisty aż 27 różnych olimpiad. Wśród nich były konkursy: wiedzy technicznej, lingwistyki matematycznej, wiedzy o planowaniu i zarządzaniu karierą zawodową, opisującej losy Polaków na Wschodzie po 17 września 1939 r. czy chociażby elektrycznej. Przypomnijmy - na prawie na jedno miejsce przypada czterech kandydatów.

Z kolei o wstęp na medycynę w tym roku walczyło ponad 14 kandydatów na jedno miejsce. Jeszcze bardziej oblegana była stomatologia (18 kandydatów na miejsce). A dostanie się na te kierunku znacznie ułatwiał udział w takich olimpiadach, jak olimpiada wiedzy elektrycznej i elektronicznej, wiedzy i umiejętności budowlanych, wiedzy i umiejętności rolniczych, wiedzy o wynalazczości, o żywieniu i żywności czy wiedzy ekologicznej.

Tegoroczni maturzyści, którzy mimo bardzo dobrze zdanej matury z przedmiotów kierunkowych nie dostali się na studia, czują się pokrzywdzeni. Mają żal do uczelni, która ustaliła takie zasady.

Jak mówi odpowiadający za rekrutację na UJ dr Krzysztof Grelowski, lista olimpiad nie powstawała w sposób dowolny. Jej twórcy sugerowali się m.in. przedmiotami maturalnymi oraz rodzajami olimpiad, które znalazły się na takich samych wydziałach innych szkół. Warto dodać, że żadna inna polska uczelnia nie docenia starty uczniów w tak wielu olimpiadach.

Artykuł pochodzi z kategorii: Polska

Dziennik Polski