Zapadł wyrok ws. kobiety oskarżonej o znieważenie policjantów w Białymstoku

Wtorek, 13 września 2016 (10:19)
Aktualizacja: Wtorek, 13 września 2016 (13:30)

1 tys. zł grzywny i po 500 zł nawiązki ma zapłacić 25-latka oskarżona o publiczne znieważenie dwojga policjantów. Chodzi o słowa, które padły pod adresem funkcjonariuszy interweniujących na osiedlu przy ulicy Barszczańskiej w Białymstoku. Po tej interwencji zmarł mężczyzna. Wyrok zapadł, po jednej rozprawie. Ponieważ sprawa dotyczyła znieważenia, a uznani za pokrzywdzonych policjanci nie złożyli wniosku o jej jawność, postępowanie odbyło się za zamkniętymi drzwiami. Jawne było tylko ogłoszenie wyroku.

25-latka odpowiadała za wulgarne komentarze jakie słychać na opublikowanym w kwietniu filmie. Kobieta, która przyznała się, że wypowiedziała słowa, które jej przypisano, zapowiedziała apelację. Karę uważa za zbyt surową. Mówiła, że zareagowała na to, jak był traktowany jej kolega.

Uwaga, nagranie zawiera wulgaryzmy

Nadal trwa prokuratorskie śledztwo w sprawie śmierci 34-latka. Prowadzi je Prokuratura Okręgowa w Olsztynie. Mężczyzna zmarł w wyniku niewydolności wielonarządowej, która rozwinęła się w wyniku niedotlenienia. 

Wstępne badania wykluczyły, że powodem zgonu była interwencja policjantów, na ciele 34-latka nie było żadnych urazów. Przyczynę śmierci ponownie ocenią jednak biegli z zakresu medycyny sądowej z Łodzi. Na wyniki trzeba będzie poczekać kilka miesięcy.  

Prawidłowość interwencji policjantów z Białegostoku sprawdzało również Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. Policja nie dopuściła się żadnych nieprawidłowości podczas interwencji w Białymstoku, po której zmarł 34-letni mężczyzna - powiedział w kwietniu dla RMF FM Jarosław Zieliński. 

Nie wskazuje nic na to: ani z sekcja zwłok tak nie wynika, ani z kontroli, którą przeprowadziliśmy równolegle  z Komendą Główną Policji równolegle, żeby policja postępowała niezgodnie z regulaminem, przepisami, procedurami - podkreślił.

Innego zdania są mieszkańcy ulicy Barszczańskiej, którzy zarzucają interweniującym policjantom zbyt agresywne zachowanie. Mężczyzna był chory, to schizofrenik. Jaki on mógł stawiać opór - mówił jeden z sąsiadów 34-latka. Po śmierci mężczyzny w Białymstoku doszło do zamieszek, w czasie których zatrzymano 22 osoby.

(ug) 

Artykuł pochodzi z kategorii: Polska

Piotr Bułakowski