Zabójstwo 15-letniej Małgosi. Zapadł wyrok ws. zbrodni w Miłoszycach

Piątek, 25 września (12:05)
Aktualizacja: Piątek, 25 września (20:40)

Sąd Okręgowy we Wrocławiu wydał wyrok w sprawie głośnej zbrodni w Miłoszycach. Oskarżeni o gwałt i zabójstwo 15-latki Ireneusz M. oraz Norbert Basiura zostali skazani na 25 lat więzienia i pozbawieni praw publicznych na 10 lat. Wyrok nie jest prawomocny. Obrońcy mężczyzn zapowiedzieli odwołanie. W sprawie wcześniej niesłusznie skazano Tomasza Komendę, który w więzieniu spędził 18 lat. Mężczyzna został uniewinniony.

Prokuratura za brutalny gwałt i zabójstwo 15-letniej dziewczyny żądała dla Ireneusza M. kary dożywocia. Drugiemu z oskarżonych mężczyzn - Norbertowi Basiurze groził natomiast wyrok w wysokości 25 lat pozbawienia wolości. 

Sąd okręgowy we Wrocławiu skazał obu mężczyzn na 25 lat więzienia, a także pozbawił ich praw publicznych na 10 lat. Wyrok nie jest prawomocny. 

Wrocławski sąd uznał, że obaj oskarżeni są winni gwałtu ze szczególnym okrucieństwem, w wyniku którego 15-letnia Małgosia zamarła.


Wina i okoliczności popełnienia czynu przez oskarżonych nie budzą wątpliwości - powiedział przewodniczący składu sędziowskiego sędzia Marek Poteralski.

Sędzia uznał, że za skazaniem, oprócz zeznań świadków, bezwzględnie przemawia materiał DNA znaleziony na ubraniu i ciele zgwałconej dziewczyny. 

Przedstawiciel wymiaru sprawiedliwości podkreślił, że w tej sprawie udział brały także inne niezidentyfikowane do tej pory osoby. 

Byli inni sprawcy i ich szukamy. Jeżeli są osoby, które posiadają wiedzę na temat tego zdarzenia, to proszę aby się zgłosiły do Prokuratury Krajowej we Wrocławiu - apelował prokurator Dariusz Sobieski. 

Podczas odczytywania wyroku, obecni na sali rozpraw rodzice Małgosi stali z wyciągniętymi rękami. Zaciśnięte pięści kierowali na skazanych. 

Dlaczego musieliśmy czekać 20 lat, żeby takie bydło miało czas się ożenić, spłodzić dzieci, wybudować domy, a my przez 20 lat ginęliśmy i giniemy dalej - przyznał po rozprawie rozemocjonowany ojciec Małgosi. 

Ogłoszeniu wyroku przysłuchiwał się także brat Tomasza Komendy, Krzysztof. 

W końcu się stało to co miało się stać dawno. Mój brat jest niewinny. Osoby winna teraz siedzą - powiedział. 

Zaraz po wyroku na sali sądowej zatrzymany został Norbert Basiura, który do tej pory odpowiadał z tzw. wolnej stopy. Mężczyzna nie stawiał oporu. 

Obrona oskarżonych zapowiedziała odwołanie od wyroku. 

Zbrodnia sprzed ponad 20 lat

Do zbrodni doszło w 1996 roku, podczas sylwestrowej zabawy w wiejskiej świetlicy w Miłoszycach koło Wrocławia w województwie dolnośląskim. 

Według opinii śledczych mężczyźni mieli podać 15-latce tzw. tabletkę gwałtu, upić ją, a później zgwałcić. Po dokonanej zbrodni sprawcy zostawili dziewczynę na na mrozie, który wynosił -15 stopni Celsjusza. Nastolatka zmarła na skutek wyziębienia organizmu i odniesionych ran.

Skazani Ireneusz M. oraz Norbert Basiura od początku starali się zmylić organy ścigania przestawiając rozbieżne relacje ze zdarzenia niż świadkowie. 15-letnią dziewczynę widziano w momencie kiedy była prowadzona przez mężczyzn za stodołę, znajdującą się w pobliżu wiejskiej świetlicy, gdzie odbywała się dyskoteka. 

Z relacji świadków wynika, że podczas zabawy trwało "polowanie" na młode pijane dziewczyny. Nastolatkom wrzucano do szampana tabletki gwałtu. Część z nich przyznała, że po północy traciły pamięć. 

Nowe dowody tuż przed ogłoszeniem wyroku

W czwartek prokuratura wysłała do wrocławskiego sądu wiadomość mailową, która dotyczyła nowych dowodów w sprawie. Miały one skupiać się na śladach pogryzienia, które znaleziono na ciele 15-letniej dziewczyny. Sąd uznał jednak, że dowody nie wnoszą nowego światła do sprawy. Spowodowałoby to  jedynie niepotrzebne przedłużenie procesu. 

Tomasz Komenda niewinny

W sprawie niesłusznie skazano Tomasza Komendę na 25 lat więzienia. Mężczyzna odsiadywał wyrok w Zakładzie Karnym w Strzelinie. W 2018 roku został przez sąd penitencjarny przy Sądzie Okręgowym we Wrocławiu warunkowo zwolniony z odbywania kar. Komenda wyszedł na wolność po 18 latach. 

Prokuratura, na podstawie nowych materiałów dowodowych w sprawie, uznała, że mężczyzna nie popełnił zbrodni, za którą został skazany. Ostatecznie Sąd Najwyższy uniewinnił Tomasza Komendę, uchylając wcześniejszy prawomocny wyrok 25 lat więzienia za zabójstwo i zgwałcenie 15-latki.

Sędzia wskazał, że w krótkim czasie po popełnieniu zbrodni, pojawiły się wskazówki dotyczące potencjalnego sprawcy zbrodni, ale "czynności podjęte wówczas nie doprowadziły do postawienia mu zarzutów". 

Po latach okazało się, że ta wskazana już na początku stycznia 1997 r. osoba, wedle wniosku o wznowienie postępowania, jest w tej chwili osobą podejrzana w tej sprawie - zaznaczył sędzia Andrzej Tomczyk. 

Już wówczas było duże prawdopodobieństwo oskarżenia o tę zbrodnię osoby, która niedawno stała się podejrzana. Tak jednak się w tej sprawie nie stało - dodał przedstawiciel wymiaru sprawiedliwości. Wskazał ponadto, że ekspertyzy śladów z miejsca zbrodni, a także badania DNA włosów znalezionych w pozostawionej na miejscu przestępstwa czapce, wykluczyły Tomasza Komendę.

Decyzję Sądu Najwyższego skomentował w 2018 roku minister sprawiedliwości i prokurator generalny Zbigniew Ziobro

Cytat

Choć tych utraconych lat życia panu Komendzie nikt nie zwróci, to przynajmniej to orzeczenie przywraca mu poczucie godności jako człowiekowi niewinnemu, człowiekowi niesłusznie skazanemu za okrutną zbrodnię - zabójstwo, gwałt na dziewczynce - którą popełnił inny sprawca
przyznał Zbigniew Ziobro

Komenda walczy o odszkodowanie

Tomasz Komenda razem ze swoim pełnomocnikiem prof. Zbigniewem Ćwiąkalskim w 2019 roku złożyli do wrocławskiego sądu pozew o zadośćuczynienie i odszkodowanie w wysokości ponad 18 mln zł za niesłuszne skazanie na 25 lat więzienia. 

Nie da się porównać krzywdy Tomasza Komendy z tymi sprawami, w których do tej pory przyznawane było zadośćuczynienie. Ktoś, kto jest skazany za zabójstwo dziecka, w więzieniach jest traktowany drastycznie - przyznał mecenas Ćwiąkalski. Sprawa nadal jest w toku. 


Artykuł pochodzi z kategorii: Polska

Marek Wiosło

Katarzyna Wójcik

RMF/PAP