Z ofensywy jesiennej rozliczcie mnie w grudniu - apelował kilka miesięcy temu szef rządu. Niedawno Donald Tusk narzekał również, że "jak słucha RMF-u to nie może być zadowolony". W ostatnim dniu jesieni dokonaniom rządu przyjrzała się dziennikarka RMF FM Agnieszka Burzyńska.

Na co czeka rząd? Pytają Polacy

Pierwsze pomruki o nadciągającej wielkiej ofensywie pojawiły się w kampanii prezydenckiej. Na początku września zebrał się rządowo-parlamentarny zespół, który przedstawił strategię. Wtedy też przyszła kolej na liczby.

Premier w zależności od humoru mówił o 40 albo nawet 50 kluczowych ustawach. 25 września Donald Tusk zadeklarował, że przeprowadza się do Sejmu, żeby osobiście pilnować przebiegu ofensywy. Kłopot pojawił się na początku października, kiedy okazało się, że do pilnowania w parlamencie są tylko cztery rządowe ustawy.

Na szczęście pojawiły się dopalacze i to od nich zaczęło się sejmowe urzędowanie szefa rządu. Projekt przemknął przez wszystkie procedury ekspresowo. Na tym jednak determinacja się skończyła. Słabł również zapadł premiera do przebywania w Sejmie. Ostatecznie udało się w parlamencie przeforsować w parlamencie tylko sześć projektów a politycy PO zaczęli składać kolejne obietnice według, których prawdziwa ofensywa jesienna ma mieć miejsce już w styczniu.

Do tej pory w Sejmie determinacji starczyło na przyjęcie zaledwie 6 projektów. Pakiet deregulacyjny, czyli słynne oświadczenia zamiast zaświadczeń, rozpoczyna dopiero swoją sejmową drogę. Jeżeli chodzi o zdrowie, to Sejm zdążył uchwalić dwie najprostsze ustawy z 11 przesłanych przez rząd. Sztandarowy dokument mówiący o komercjalizacji szpitali utknął w podkomisji. Pytani o ślimacze tempo prac, politycy PO, najpierw obwiniali przewodniczącego komisji z PiS a kiedy projekt został już przesłany do komisji znaleźli innego winowajcę. Chodzi o posła PSL, który w kluczowych momentach znikał w posiedzeniach.

Źle wyglądają również prace nad pakietem społecznym. Ustawa żłobkowa miała być głosowana na ostatnim posiedzeniu. Zabrakło jednak opinii o zgodności z prawem unijnym. Reszta rządowych dokumentów utknęła w komisjach. Sprawnie przez Sejm przeszedł jedynie zbiór pomysłów finansowych. Podwyżka VAT-u na pewno wejdzie w życie 1 stycznia.