Prokuratura w Białymstoku ponownie podejmuje śledztwo w sprawie tajemniczej śmierci wicekonsula w Grodnie Ryszarda Badoń-Lehra. Dyplomata zmarł na początku kwietnia zeszłego roku w białostockim szpitalu MSWiA, gdzie trafił z krwiakiem śródczaszkowym.

Dyrektor placówki stwierdził wtedy, że w śmierć wicekonsula mogą być zamieszane osoby trzecie. Biegli jednak jednoznacznie tego nie potwierdzili, dlatego też o materiał dowodowy zwrócono się do strony białoruskiej.

W szpitalu MSWiA w Białymstoku zmarł 64-letni wicekonsul z Grodna na Białorusi Ryszard Badoń-Lehr. Dyplomata trafił tam blisko dwa tygodnie temu w bardzo ciężkim stanie. Podejrzewa się, że wicekonsul mógł zostać pobity. czytaj więcej

Wśród przesłanych materiałów są m.in. protokoły zeznań świadków, opinie białoruskich lekarzy, którzy jako pierwsi mieli kontakt z polskim konsulem, oraz protokół z oględzin jego mieszkania. Powstaje jednak pytanie, czy materiały te są obiektywne. Wszak materiał zbierali białoruscy śledczy, bo tylko oni mają prawo prowadzić takie działania na terenie swojej republiki.

Wiadomo, że wątek ewentualnego podbicia Ryszarda Badoń-Lehra jest dla strony białoruskiej bardzo niewygodny. Z kolei polscy śledczy mają problem z weryfikacją wersji o udziale osób trzecich.

W tej chwili trwa analiza białoruskich dokumentów. Wkrótce okaże się, czy pomogą one w zbliżeniu się do prawdy, czy może jeszcze bardziej zagmatwają i tak trudne śledztwo.