Po raz pierwszy od 2012 roku ceny nieruchomości nie rosną, a praca w biurowcu w centrum miasta nie jest już szczytem zawodowych aspiracji. Efektem epidemii może być powrót na przedmieścia i własny dom zamiast mieszkania w bloku.

Pierwszy lockdown i przejście części pracowników na pracę zdalną zmieniło nasze spojrzenie na życie w mieście. Kilkanaście dni zamknięcia w mieszkaniu uświadomiło części Polaków, że 40-50 metrów wystarcza, jeśli przez 8 godzin jest się w pracy, a wieczór często spędza się poza domem np. na spotkaniach z przyjaciółmi, na zakupach, w kinie czy na siłowni.

Szczególnie, że pandemia zaczęła się w momencie, kiedy ceny nieruchomości w ośrodkach miejskich osiągały rekordowe kwoty (w największych aglomeracjach cena jednego metra wynosiła średnio 8 tys. zł). Z powodu boomu na rynku nieruchomości, który nie wynika z podwyżek cen, za cenę mieszkania o metrażu kilkudziesięciu metrów kwadratowych w dużym mieście, na przedmieściach lub na wsi, można zbudować nawet trzykrotnie większy dom, na dodatek z ogrodem.                                                                                        

Według Głównego Urzędu Statystycznego już w 2019 roku "liczba ludności zamieszkującej tereny wiejskie wzrosła o prawie 6 tys., do 15,350 mln. W miastach liczba mieszkańców zmniejszyła się zaś o 34 tys., do 23,033 mln, a było to jeszcze przed pandemią. Dziś, własny dom, ogród i bliskość przyrody staje się marzeniem jeszcze większej liczby Polaków.

Dom na wsi lub pod miastem - marzenie wielu w czasie pandemii

Pierwsze miesiące w tej nowej i innej rzeczywistości, to dla wielu osób nie jest odpowiedni czas na podejmowanie tak poważnych decyzji, jak zmiana miejsca zamieszkania i budowa domu. Jednak z drugiej strony, jak mówi architekt Monika Lisowska-Łętocha - dyrektor Pracowni Projektowej w ARCHON+ "pandemia rozbudziła w nas potrzebę posiadania domu z ogrodem, który w obecnej sytuacji dla wielu rodzin jest wymarzonym miejscem do życia. 

Ponadto widzimy rosnące zainteresowanie projektami domów, w których jest wydzielony dodatkowy pokój do pracy. 

Niezależnie od tego, czy inwestorzy planują budowę domu parterowego, z poddaszem, czy piętrowego, w ofercie ARCHON+ znajdą projekty domów, które oferują im komfortową przestrzeń również do pracy zdalnej. Architekt Monika Lisowska-Łętocha podkreśla także, że "wybierając jeden z naszych projektów, każdy inwestor ma możliwość skorzystania z gotowych i stale aktualizowanych kosztorysów, które pozwalają precyzyjnie ocenić koszty wybudowania wymarzonego domu.

Pandemia nauczyła nas pracować z domu?

Szacuje się, że do biur nie wróci nawet 1/3 zatrudnionych tam wcześniej pracowników. Taka sytuacja nie jest korzystna na przykład dla przedsiębiorstw z branży gastronomii, która dostarczała do naszego biura jedzenie. Nie jest to w pełni idealny układ, ale dla innych segmentów rynku ta zmiana może stanowić wartość dodaną.

Rosnąca ilość zapytań o cenę budowy domu pod miastem lub na wsi w czasie pandemii to raczej nie przypadek. Migracja do ośrodków podmiejskich, która w Polsce rozpoczęła się już kilka lat temu, być może właśnie nabiera tempa. Na razie możemy jedynie spekulować, jednak istnieje spora szansa na to, że nadchodzące dwa lata będą rekordowe pod względem oddawanych inwestycji. Wiele zależy też od tego, w jakim kierunku rozwinie się pandemia i jak wpłynie ona na kluczowe rynki finansowe.

Praca zdalna oraz nieco bardziej "domowy" tryb życia napędziły też wiele segmentów rynku, które jeszcze w styczniu tego roku nie dawały prognoz na tak duży wzrost przychodów. Bezapelacyjnymi zwycięzcami są usługi sieciowe, wybrane e-sklepy oraz platformy VOD, dzięki którym zyskujemy natychmiastowy dostęp do cyfrowej rozrywki. Wiele osób postanowiło też zainwestować w szybszy internet światłowodowy.

Praca zdalna sprzyja także studentom oraz pracownikom, którzy przed pandemią COVID-19 musieli dojeżdżać do pracy. Takim osobom home office pozwoli zaoszczędzić sporo pieniędzy. Obecnie w samej Warszawie jest około 10 tys. pustych lokali, co jeszcze w marcu wydawało się nie do pomyślenia. Można jedynie domniemywać, że najemcy z innych dużych miast w Polsce także mają sporo wolnych mieszkań.

Można zastanawiać się nad tym, kiedy tak naprawdę wróci "normalność", jednak w obecnej sytuacji lepiej byłoby zastanowić się nad tym, czy nie trzeba będzie jej zdefiniować na nowo. Czy tego chcemy, czy nie, część obostrzeń może pozostać z nami na dłużej.

Z pandemii Covid-19 powinniśmy wyciągnąć dla siebie lekcję. Musimy na nowo zaadaptować się do otaczających nas warunków oraz zdefiniować, gdzie chcemy mieszkać i jak możemy pracować. Szczególnie ta druga kwestia wzbudza wiele emocji, i już teraz staje się przedmiotem dyskusji.

Home office, który nieśmiało poszerzał swój udział w rynku pracy od pierwszych lat XXI wieku, nagle zaczął dynamicznie rosnąć. A skoro możemy pracować u siebie z domu, to warto zastanowić się nad tym, czy aby inwestycja w taką nieruchomość nie będzie wartym przemyślenia krokiem.

Poza wzrostem komfortu naszej pracy w firmie, gdzie pracujemy, możliwością samodzielnego zarządzania swoim czasem, można przy okazji spełnić jedno ze swoich marzeń: zamieszkać w swoim własnym domu, na dodatek ulokowanym w malowniczej okolicy.

Warto też odwołać się do kwestii bezpieczeństwa i profilaktyki. W dużym biurze, gdzie ciągle przemieszcza się wiele osób, szanse na złapanie infekcji zawsze są większe niż w domu, zwłaszcza gdy przestrzegamy podstawowych zasad.

Pomyślmy więc o owej “nowej rzeczywistości" raczej jako o “nowej normalności". Wszechobecne maseczki i środki dezynfekujące, ale i pracę zdalną bez konieczności dojazdów do pracy obróćmy w pozytyw, który tylko ułatwi nam podjęcie decyzji o budowie własnego lokum i pracy w komfortowych, domowych warunkach.