Wrocławskie zoo ma nową mieszkankę. To żyrafa siatkowana Inuki

Niedziela, 28 marca (17:25)

Inuki - takie imię nosi żyrafa siatkowana, o której niedawnych narodzinach poinformował wrocławski ogród zoologiczny. Co ważne, żyrafa siatkowana to gatunek zagrożony wymarciem.

Jak informuje wrocławskie zoo, żyrafa urodziła się 4 marca. Przy porodzie mierzyła 1,8 m. Jej imię w języku suahili oznacza "zapach". 

Wszystkie nasze żyrafy mają imiona, które pochodzą z języka suahili, którym posługują się mieszkańcy terenów w Afryce, gdzie występuje ten gatunek. Imara oznacza "Odwagę", Rafiki "Przyjaciela", Shani "Szkarłatną", a Nala "Podarek". Imię Inuki wymyślili koledzy - Robert i Artur, którzy obserwowali kondycję i zachowanie żyrafki po jej narodzinach - tłumaczy Agnieszka Chałupka, opiekun zwierząt z wrocławskiego zoo.

Jak czytamy w komunikacie wrocławskiego ogrodu zoologicznego, w okolicach Świąt Wielkanocnym Inuki wyjdzie już na duży wybieg, gdzie będzie można ją obserwować. 

Żyrafa siatkowana występuje w Afryce, południowej Etiopii, południowo-zachodniej Somalii i północnej Kenii. Ma doskonale rozwinięte zmysły wzroku i słuchu. To, co wyróżnia poszczególne osobniki to "łaty" - nie ma dwóch żyraf, które mają taki sam wzór. 

Według Czerwonej Listy Międzynarodowej Unii Ochrony Przyrody żyrafa siatkowana zaliczona jest do kategorii VU - oznaczającej wysoki poziom zagrożenia wymarciem w stanie dzikim. Badania wykazały, że w naturze pozostało około 4 000 osobników.

Przyzwyczailiśmy się myśleć o niektórych gatunkach zwierząt jako o stałych, pewnych elementach krajobrazu. W przypadku Afryki pierwsze skojarzenia to słoń, lew, hipopotam i właśnie żyrafa. Najczęściej w kontekście popkultury, czyli np. filmów takich jak "Król lew". Tymczasem bezpiecznych ostoi dla dzikich zwierząt już tam prawie nie ma. W miarę bezpiecznie żyją tylko na terenach parków i rezerwatów, które są ogrodzone, monitorowane i pilnowane przez uzbrojonych strażników. Mimo takich środków ochrony nie odnosimy sukcesów - liczebność tych zwierząt spada - zauważa Radosław Ratajszczak, prezes wrocławskiego zoo. Jeśli nie zaczniemy szerzej działać na rzecz ochrony przyrody, to pozostaną nam tylko filmy i ogrody zoologiczne, by zobaczyć dzikie zwierzęta - dodaje.

Artykuł pochodzi z kategorii: Polska

Maciej Nycz