"Wróciłem do domu". Roman Giertych wypisany ze szpitala

Wtorek, 20 października 2020 (16:38)

Adwokat Roman Giertych wyszedł ze szpitala. O tym, że jest już w domu poinformował w mediach społecznościowych .

Roman Giertych poinformował, że lekarze dali mu miesięczne zwolnienie. Ma jednak nadzieję, że już 16 listopada stanie przed sądem na posiedzeniu aresztowym Leszka Czarneckiego. Miliarder jest jego klientem.

"Kochani. Wróciłem do domu. Jeszcze raz wszystkim dziękuje za dobre słowa i wsparcie. Za kilka dni opowiem publicznie o całej sprawie. Lekarze dali mi miesięczne zwolnienie, ale mam nadzieję wrócić do pracy 16.11 na posiedzenie aresztowe w Spr. mojego klienta" - czytamy we wpisie adwokata (pisownia oryginalna).

Będą zażalenia obrońców

Na razie jednak Giertych ma zakaz wykonywania zawodu adwokata. Jak powiedzieli dziennikarzowi RMF FM jego obrońcy, najpewniej jutro złożą zażalenie na ten środek zastosowany przez prokuraturę. Szykują też dwa kolejne zażalenia na zatrzymanie i przeszukanie w kancelarii adwokata.

Giertych jest jedną z 12 osób podejrzanych o wyprowadzenie i przywłaszczenie łącznie ok. 92 mln zł z giełdowej spółki deweloperskiej Polnord. Przedstawiono im zarzuty dotyczące przywłaszczenia środków spółki oraz wyrządzenia firmie szkody majątkowej w wielkich rozmiarach, a także prania brudnych pieniędzy. Podejrzanym grozi za to do 10 lat więzienia.

W czwartek późnym popołudniem Roman Giertych trafił do warszawskiego szpitala po tym, jak zasłabł w trakcie przeszukiwania jego domu przez funkcjonariuszy CBA. Po przedstawieniu mu zarzutów zastosowano wobec niego środki zapobiegawcze w postaci 5 mln zł poręczenia majątkowego, zawieszenia w czynnościach adwokata, zakazu opuszczania kraju, a także dozoru policji połączonego z zakazem kontaktowania się z pozostałymi podejrzanymi. Prokuratura nie wnioskowała o areszt.


Obrońcy Giertycha twierdzą, że był nieprzytomny, gdy stawiano mu zarzuty

Zdaniem obrońców Giertycha ich klient w momencie przedstawienia mu zarzutów był nieprzytomny, w związku z czym zarówno postawienie zarzutów, jak i zawieszenie go w obowiązkach adwokata są nieskuteczne. Odmiennego zdania jest Prokuratura Regionalna w Poznaniu, która przekonywała, że Giertych symulował brak świadomości na czas wykonywania czynności prokuratorskiej.

We wtorkowym komunikacie poznańska prokuratura podkreśliła, że obrońcy Giertycha w podpisanym przez nich protokole przesłuchania potwierdzili jego status jako podejrzanego, co świadczy o przedstawieniu mu zarzutów. "Jeśli podejrzany Roman G. chce złożyć wyjaśnienia, prokuratura może ponownie go przesłuchać" - napisano.

Giertych występował jako obrońca biznesmena Leszka Czarneckiego, podejrzewanego w sprawie tzw. afery GetBack. Dzień po zatrzymaniu Giertycha w warszawskim Sądzie Rejonowym dla Warszawy-Śródmieścia odbyło się posiedzenie w sprawie wniosku o jego areszt. Na wniosek obrony sprawę odroczono do 16 listopada.

Dlaczego sąd nie aresztował Ryszarda Krauzego?

Wśród podejrzanych ws. spółki Polnord jest m.in. biznesmen Ryszard Krauze. W sobotę poznański Sąd Okręgowy nie zdecydował się na aresztowanie Krauzego i czterech innych osób podejrzanych. Materiał dowodowy nie uprawdopodabnia popełnienia przez podejrzanego i przez współpodejrzanych zarzucanych im czynów - tłumaczył rzecznik Sądu Okręgowego w Poznaniu sędzia Aleksander Brzozowski.

Jak mówił reporterowi RMF FM Matuszowi Chłystunowi sędzia Aleksander Brzozowski, w przypadku wniosku o tymczasowy areszt śledczy muszą wykazać mocny materiał dowodowy. W tej sprawie zdaniem sądu było jednak inaczej.

Ponadto w ocenie sądu zarówno Ryszard Krazue jak i pozostali podejrzani nie mają byt dużych możliwości mataczenia w trwającym postępowaniu, a środki zapobiegawcze, w tym areszt stosuje się wtedy, gdy zachodzi taka obawa.

Trudno mówić o obawie matactwa w sytuacji, gdy 90 proc. materiału dowodowego to są dokumenty - uzasadnia Brzozowski.

Artykuł pochodzi z kategorii: Polska

Magdalena Partyła

RMF/PAP