Wassermann o przesłuchaniu Tuska: Mam nadzieję, że to nie będzie show

Środa, 22 sierpnia (07:29)

"Liczę, że przesłuchanie byłego premiera Donalda Tuska przed komisją śledczą ds. Amber Gold, to nie będzie show. Przesłuchanie to zakończy prace komisji 'przed kamerami', a raport końcowy powinien być gotowy do listopada" - mówi przewodnicząca sejmowej komisji śledczej Małgorzata Wassermann (PiS). Posłanka zdradziła też, że być może komisja złoży zawiadomienie do prokuratury wobec byłego wiceszefa MF Andrzeja Parafianowicza oraz byłej szefowej gdańskiego Urzędu Kontroli Skarbowej Małgorzaty Bogumił.

Na początku sierpnia do komisji śledczej wpłynęło pismo od mec. Romana Giertycha z prośbą, by przesłuchanie b. premiera, szefa Rady Europejskiej Donalda Tuska odbyło się 2 października - to jeden z trzech wyznaczonych wcześniej przez komisję terminów, w których mogłoby się odbyć to przesłuchanie.

W rozmowie z PAP Wassermann poinformowała, że komisja przychyliła się do tej prośby i wysłała już do była premiera wezwanie na 2 października.

Pytana, czego spodziewa się w związku z przesłuchaniem Tuska, odparła: "doświadczenie uczy, że przesłuchanie Donalda Tuska będzie dużym show". Zobaczymy jednak, czy tak się stanie. Czy Donald Tusk zamiast powiedzieć komisji, jak w rzeczywistości wyglądała sytuacja ze sprawą Amber Gold, pójdzie drogą ministrów swojego rządu - Sławomira Nowaka, Jacka Rostowskiego oraz Jacka Cichockiego i zamiast odpowiadać na pytania będzie starał się odwracać kota ogonem, czyli atakować mnie o wszystko co jest możliwe - powiedziała szefowa komisji.

Jak dodała, ma nadzieję, że "Tusk wykaże się większą klasą niż jego ministrowie i nie będzie czegoś takiego robił".

Wassermann pytana, kiedy komisja ds. Amber Gold zakończy prace odpowiedziała, że zakłada, iż "koniec prac komisji, przynajmniej 'przed kamerami', to właśnie przesłuchanie Donalda Tuska". Potem będą już tylko kwestie formalne, w tym przygotowanie raportu i jego przyjęcie przez komisję - powiedziała.

Szefowa komisji śledczej zaznaczyła jednocześnie, że trudno w tej chwili ocenić, kiedy raport z prac komisji będzie gotowy. Może to być koniec października lub początek listopada. Termin jest jednak płynny - zaznaczyła.

Niedawno wpłynęły do komisji nowe dokumenty dotyczące sprawy Amber Gold od służb specjalnych, więc nie mogę nawet powiedzieć, że komisja zakończyła już gromadzenie materiałów. Będę jednak robić wszystko, aby raport był gotowy do początku listopada. Nie mogę jednak powiedzieć, że na pewno mi się to uda - zastrzegła.

Szefowa komisji poinformowała jednocześnie, że pracuje obecnie nad skróconą, multimedialną wersją raportu. Chciałabym dla opinii publicznej przygotować skróconą wersję raportu z najważniejszymi faktami, gdyż raport końcowy będzie dokumentem stricte prawnym, opisującym stan faktyczny, materiał zgromadzony i ocenę tego materiału - wyjaśniła.

Wassermann, która jest też kandydatką Zjednoczonej Prawicy na prezydenta Krakowa, zapowiedziała, że jeśli do momentu rozstrzygnięcia wyborów samorządowych, nie uda się zakończyć prac nad raportem, to - w przypadku jej wygranej w wyborach - będzie je kontynuował któryś z dwóch wiceprzewodniczących komisji.

Jeśli zostanę prezydentem Krakowa, być może sam raport będzie ogłaszał któryś z wiceprzewodniczących. Jarosław Krajewski (PiS) i Tomasz Rzymkowski (Kukiz'15) są w komisji od początku jej działania, są przygotowani merytorycznie, aby ewentualnie zakończyć formalną część prac komisji, gdyby nie udało się zrobić tego wcześniej - oświadczyła szefowa komisji śledczej.

Zawiadomienia ws. Parafianowicza i Bogumił

Szefowa komisji odniosła się również do kwestii złożenia do prokuratury wniosków dotyczących możliwości popełnienia przestępstwa przez przesłuchanych świadków.

W połowie lipca sejmowa komisja śledcza ds. Amber Gold zakończyła przesłuchania świadków w wątku dotyczącym służb skarbowych. Zeznania złożyło 12 świadków, m.in. b. szef resortu finansów Jacek Rostowski, a także Andrzej Parafianowicz, który był podsekretarzem stanu w resorcie finansów oraz pełnił funkcję Generalnego Inspektora Kontroli Skarbowej oraz Generalnego Inspektora Informacji Finansowej. Jednym ze świadków była też b. szefowa gdańskiego Urzędu Kontroli Skarbowej Małgorzata Bogumił.

Wątek służb skarbowych jest jednym z najciemniejszych elementów w historii Amber Gold, zarówno na poziomie lokalnym (Gdańsk), jak i centralnym - oceniła Wassermann.

Pytana, ilu wniosków do prokuratury można spodziewać się po zakończeniu tego wątku odpowiedziała, że temat ten będzie podejmowany na jednym z pierwszych posiedzeń komisji po wakacjach. Nie chcę na razie wyprzedzać tej decyzji - zaznaczyła.

Dodała zarazem, że "nie można wykluczyć, że zawiadomienia będą dotyczyć m.in. wiceministra Parafianowicza, a także Małgorzaty Bogumił".

Wassermann stwierdziła, że zarówno z zeznań m.in. Parafianowicza, jak i dokumentów, wynika, że już w listopadzie 2011 r. miał on pełną wiedzę o przestępczej działalności oraz skali działania Amber Gold i "mimo to, jeśli chodzi o skarbówkę w tej sprawie nie zadziało się nic, do samego wybuchu afery i upadłości Amber Gold".

Poszczególne notatki, zeznania zgromadzone przez komisję wskazują, że minister Parafianowicz monitorował tę sprawę. Przez wszystkie te miesiące interesował się sprawą, ale w ten sposób negatywny - nie uruchamiał żadnych procedur, które miał w swoich rękach, jak wywiad skarbowy - powiedziała szefowa komisji śledczej.

Parafianowicz - dodała Wassermann - przy swoich ogromnych kompetencjach "niestety, ale dopuścił też do tego, że dopiero teraz prokuratura i sądy badają odpowiedzialność banków za być może współudział w praniu brudnych pieniędzy". W normalnych okolicznościach minister wysłałby kontrole do banków, by sprawdzić czy przestrzegają przepisów o przeciwdziałaniu wprowadzania brudnych pieniędzy do obrotu. Oczywiście coś takiego nie zostało wykonane - powiedziała.

Wassermann zwróciła ponadto uwagę, że z dokumentów, którymi dysponuje komisja wynika, iż Parafianowicz dwukrotnie spotykał się z ówczesnym szefem Komisji Nadzoru Finansowego Andrzejem Jakubiakiem i po każdym z nich dochodziło do spotkania wiceszefa MF z Małgorzatą Bogumił.

Z dokumentów wynika - dodała szefowa komisji śledczej - że Małgorzata Bogumił blokowała "przede wszystkim przejęcie sprawy Amber Gold przez UKS, czyli wyspecjalizowaną jednostkę", a ponadto w lutym 2012 r. Małgorzata Bogumił zapowiedziała, iż rozpocznie kontrole w spółkach zależnych Amber Gold oraz u szefów spółki, małżonków P., jednak mimo tych zapowiedzi kontroli nie wszczynała. "Doszło do tego, że I Urząd Skarbowy w Gdańsku zaczął wysyłać pisma do UKS z zapytaniem, dlaczego kontrole nie zostały wszczęte. Trudno więc mówić o tym, że nie było tutaj celowego działania, a dokładniej celowego zaniechania" - stwierdziła Wassermann.

Jeśli połączymy to z faktem, że minister Parafianowicz pozostawał w stałym, bliskim kontakcie z panią Małgorzatą Bogumił, to pokazuje, iż nie był to przypadek, że ani resort finansów, ani niższe organy mu podległe nie wykonują działań - dodała szefowa komisji. Tutaj na przypadek nic nie wygląda - oceniła.

Tysiące oszukanych klientów

Amber Gold powstała na początku 2009 r. i miała inwestować w złoto i inne kruszce. Klientów kusiła wysokim oprocentowaniem inwestycji. W połowie 2011 r. spółka przejęła większościowe udziały w liniach lotniczych Jet Air, następnie w niemieckich OLT Germany, a pod koniec 2011 r. w liniach Yes Airways. Powstała wtedy marka OLT Express.

Linie OLT Express upadłość ogłosiły pod koniec lipca 2012 r. Z kolei Amber Gold ogłosiła likwidację 13 sierpnia 2012 r., a tysiącom swoich klientów nie wypłaciła powierzonych jej pieniędzy i odsetek od nich. Według ustaleń, w latach 2009-2012 w ramach tzw. piramidy finansowej firma oszukała w sumie niemal 19 tys. swoich klientów, doprowadzając do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w wysokości prawie 851 mln zł.

(nm)

Artykuł pochodzi z kategorii: Polska